Pożegnanie z przypadkową bibliotekarką

Dziś miałam pojechać w teren po raz ostatni. Nie pojechałam, bo nagle bibliobus odmówił współpracy. Z garażu dał się odebrać. Grzecznie podjechał pod drzwi dla personelu. A potem już się stamtąd nie ruszył.

Idąc do pracy na swoją zmianę już z daleka przyglądałam mu się z lekko ściśniętym sercem. Ostatni wyjazd w teren. Ciągle wydawało mi się to jakieś mało prawdopodobne, choć na żaden cud już nie liczyłam. Rzuciłam mu przyjazne spojrzenie wchodząc do środka. Znów jest piękny, bez śladu po zimowej kraksie.

Poszłam do biura. Po raz ostatni zalogowałam się do systemu i po raz ostatni odpowiedziałam na służbowe mejle. Spakowałam resztę drobiazgów, zamknęłam biuro i oddałam klucz. Z pewnym dyskomfortem przyjęłam z rąk szefowych doniczkowy kwiat z bilecikiem, jako uznanie za moje „zasługi”. Podziękowałam grzecznie, ale nie podałam żadnej z nich ręki.

Wskoczyłam do busa szczęśliwa, że już nie muszę więcej wchodzić do budynku. NIGDY. Za kilka minut miał przyjść kolega i mieliśmy ruszyć w drogę. Czekając na niego czytałam książkę.

Nie wiadomo czemu bus nie dał się uruchomić. Dopiero co wrócił ze swojego SPA, po generalnym przeglądzie, odmalowany po wypadku. Powinien chodzić jak zegarek przez najbliższe miesiące, a tu nagle po tygodniu nie dał się ruszyć z miejsca nawet o centymetr.

Magik, który natychmiast przyjechał z warsztatu z komputerem, żeby zdiagnozować usterkę rozłożył ręce bezradnie. Na oko niby wszystko było w porządku, ale jednak w końcu odkrył, że zepsuł się dziwny drobiazg i nie da się biedaka naprawić na miejscu, tylko trzeba go zaholować do warsztatu, co nie będzie wcale proste ze względu na miejsce, w którym teraz stoi.

Koledzy powiedzieli, że pewnie w ten sposób bibliobus chciał okazać swoje niezadowolenie, że odchodzę z biblioteki, a jutro pewnie ruszy. Tak więc ostatni wyjazd w teren w ogóle nie doszedł do skutku.

Jak się tak zastanowić, to dochodzę do wniosku, że najbardziej będzie mi brak właśnie bibliobusa. To dzięki niemu poznałam dość dokładnie całą bliższą i dalszą okolicę, miałam okazję podziwiać z zupełnie innej perspektywy, bo przez bibliobusowe okno wszystkie pory roku, poznać kilku fantastycznych ludzi, a nawet zobaczyć coś tak niesamowitego jak spacerujące między drzewami słonie, które uciekły z cyrku.

KONIEC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *