Zmierzch klasyków?

W ubiegłym roku zniknęły z mojego miasta dwie księgarnie, dlatego tegoroczna wielka wyprzedaż książek praktycznie mnie ominęła. Po raz pierwszy nie udało mi się zrobić tradycyjnej rundki po księgarniach. Sklepy wielobranżowe, które zwykle brały udział w wyprzedaży, w tym roku też się nie postarały. Miały bardzo ubogą ofertę ograniczającą się do kilkunastu tytułów. Miałam wrażenie, że po prostu wyprzedawały tylko własne zapasy, które zalegały magazyny.

Ponieważ ten rok zaczął się dla mnie zdrowotnie niezbyt fortunnie, nie miałam możliwości wybrać się do jakiegoś większego miasta na początku wyprzedaży i tam pobuszować, kiedy jeszcze było w czym wybierać. Myślałam nawet przez moment, że ten rok przejdzie do historii jako pierwszy, kiedy nie kupiłam na wyprzedaży żadnej książki. Na szczęście stało się jednak inaczej. Ostatniego dnia wyprzedaży, kiedy tak naprawdę niewiele już zostało z tegorocznej oferty, udało mi się szczęśliwym zbiegiem okoliczności przpadkiem trafić do Akademibokhandel w galerii handlowej przy autostradzie E4 i jeszcze znaleźć coś interesującego. Tego dnia ceny były wyjątkowo atrakcyjne, bo obniżono je jeszcze o połowę. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie śladowe zainteresowanie noblistami i klasykami. Piękne wydania Lagerlöf, Hemingwaya, Dostojewskiego, Gogola i Czechowa nie wzbudziły większego zainteresowania, gdyż ostatniego dnia leżało jeszcze po kilka egzemplarzy, którymi nawet teraz nikt się nie interesował. Wymiotło za to wszystko inne, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji popularno-naukowych z zakresu psychologii.

Moje zakupy były w tym roku wyjątkowo skromne, ale na szczęście tegoroczna wyprzedaż nie przejdzie do historii jako bezksiążkowa. Tylko jedna powieść, której blurby na okładce i tytuł Urodzony w niedzielę mnie przyciągnął, bo sama urodziłam się akurat tego dnia. Druga, bardzo ciekawa pozycja Pisz jak noblista, zawierająca ciekawe analizy twórczości dziesięciu noblistów, w tym Wisławy Szymborskiej. Oprócz tego mini-atlas zbieracza grzybów z bardzo dobrej jakości fotografiami i jedna z masą przepisów na naleśniki, gofry i dodatki do nich.

Nie poszalałam.

4 Replies to “Zmierzch klasyków?”

  1. Rzeczywiście poszalałaś :). A co do zainteresowania klasykami ;), dziś wszyscy czytają szwedzkie kryminały. hehehehe 🙂 Uściski, kochana Bookfo 🙂

    1. Jakby inni umieli tak jak Ty Shakespeare’a, „uczłowieczyć” klasyków, to może ktoś by po nich sięgnął 😉
      Uściski! Odliczam już dni do spotkania <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *