Zmierzch, czyli o trudnej sztuce godzenia się z losem

Chciałoby się krzyknąć: nareszcie! Pierwszy tom kwartetu olandzkiego został sfilmowany przez Yellow Bird. To ten sam producent, który zekranizował między innymi Millennium Stiega Larssona.

Przypadkowo obejrzałam Zmierzch o zmierzchu i miało to swój dodatkowy urok. 95 minut świetnego kina, z zaskakująco dobrymi rolami Leny Endre jako Julia i Torda Petersona jako Gerlof.

Nawet jeżeli Lena gra ostatnio dosłownie we wszystkich filmach, to jest to aktorka, która potrafi udźwignąć każdą rolę i w każdej potrafi być zupełnie inna. Jako Julia, matka zaginionego przed laty Jensa jest doskonała. Oto uosobienie kobiety samotnej i zaniedbanej, niepogodzonej z losem, mimo upływu ponad 20 lat od tragedii, która ją spotkała.

Gerlof to zamknięty w sobie, zdruzgotany nieszczęściem dziadek i obwiniany przez córkę współsprawca nieszczęścia. Też bardzo wiarygodny w tej roli Tord Peterson, którego niestety nie kojarzę z żadnym innym filmem. Akcja filmu skupia się na próbie wybaczenia i pojednania, które okazuje się być możliwe jednak tylko dzięki wyjaśnieniu zagadki, która od ponad 20 lat kładła się cieniem na relacjach ojca i córki.

Film jest wierny oryginałowi, czyli powieści pod tym samym tytułem. Przypomnę, że pierwszy tom kwartetu to jesień na Öland i jest ona wyraźnie widoczna w filmie. Jesień, sama wyspa i Alvaret grają w filmie ważne role.

Udało mi się nawet rozpoznać na ekranie niektóre znajome miejsca. Bywam na Öland jednak tylko wiosną lub latem, a ostatnio byłam kiedy przecudnie kwitły bzy, więc wyspa wyglądała wtedy dużo mniej tajemniczo, niż ta jesienna z filmu.

Film doskonały, ale mółby być trochę dłuższy, żeby bardziej udało się oddać atmosferę wyspy i samej książki. Podobnie było z Millennium Larssona, wersja telewizyjna była dużo lepsza od kinowej. Aż się nie chce wierzyć, że pół godziny ekstra może mieć takie znaczenie. A jednak!

Teraz pozostaje tylko czekać na ekranizacje kolejnych części kwartetu olandzkiego, a jeżeli się czeka na coś dobrego, to przecież nigdy nie czeka się zbyt długo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *