Komediodramaty sosnowieckie

Zbigniew Białas

Puder i pył

MG, 2013, stron 281

Tak szczerze, na ile znacie historię polskich miast? Na przykład Sosnowca? Ja, dopóki nie przeczytałam powieści Zbigniewa Białasa Puder i pył wiedziałam tylko tyle, że istnieje takie miasto. Nie słyszałam też wcześniej o autorze, który zadebiutował dwa lata temu powieścią Korzeniec (której Puder i pył jest kontynuacją), nagrodzoną Śląskim Wawrzynem Literackim 2011. Powieść doczekała się już także adaptacji teatralnej w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu, nagrodzonej Złotą Maską 2012 za najlepszy spektakl.

Jak obliczyłam, że Zbigniew Białas zadebiutował jako 50+, wpadłam w chwilową panikę. Co by było gdyby się nigdy nie zdecydował na pisanie? Ale na szczęście to zrobił i napisał jedną z najlepszych powieści jakie czytałam w swoim dość długim już życiu.

Oto Sosnowiec w latach 1918 – 1919. Wiele się dzieje w tym czasie, nie tylko w Sosnowcu i odradzającej się Polsce, ale w całej Europie. To miasto położone na granicy zaborów, zamieszkane przez wiele narodowości, w którym ścierają się różne kultury i kipią ludzkie emocje. Oprócz Sosnowca miejscem akcji jest też Warszawa, Petersburg oraz górskie sanatorium w Riesengebirge.

Plejada postaci przewijająca się przez karty powieści jest tak różnorodna, że aż mi dech zaparło. Jadwiga Korzeniec, wdowa, amatorka absyntu, specjalistka od romansideł pisanych pod pseudonimem Klandestyn Bizukont (odjechany pseudonim!) nie miałaby nic przeciwko temu, żeby wydać się ponownie za mąż i jej wybór padł na redaktora Waleriana Monsiorskiego. Gotowa na wszystko, żeby go w końcu zaciągnąć do ołtarza. Walerian Monsiorski, redaktor, detektyw amator, a przy obieraniu kartofli także profiler amator. Opiera się urokom Klandestyna Bizukonta, choć nie jest taki całkiem nieczuły jej wdzięki. Panna Izabela, wyemancypowana nauczycielka, zakochana po uszy w sosnowieckim nauczycielu literatury, który w Petersburgu okazuje się być pełnokrwistym, szybko awansującym bolszewikiem. Emma, fińska bona, opiekunka dzieci niemieckiego fabrykanta, niepewna na ile jest zakochana w kapitanie Schulte, a żeby to sprawdzić jedzie do Berlina, bo co innego przystojny oficer, a co innego inwalida wojenny. Antonina Zimorodzic, złośliwa matka, której nic nie umknie. Przekonana, że wybranek córki, chce się dobrać tylko do jej majtek. Razem z panią Półtoranos tworzy bezlitosny plotkarski duet. Hrabia Eugeniusz Dąmbski, komendant policji, rozdarty między karierą, a uczuciem do artystki kinematograficznej Poli Negri. Apolonia Chałupiec, która wdając się w kłótnię z celnikiem na dworcu w Sosnowcu dostaje przy okazji szansę od losu, żeby zostać hrabiną i nie chciałaby tej szansy zmarnować. Janek, chłopak z Sosnowca obdarzony fantastycznym głosem. Przewidujący ludzie interesu, Dietel, Schön i Lamprecht. Doktor Mojkowski. Emanuel Appel i wielu, wielu innych. Fantastycznie barwne portrety mieszkańców Sosnowca z historią, także kryminalną, w tle.

Nie przeczytać Pudru i pyłu byłoby niewybaczalnym błędem. Absolutnie doskonały styl powieści, świetne tło historyczne i obyczajowe, błyskotliwe dialogi. Kontynuacja powieści Korzeniec, której nie czytałam i oszaleję, jeżeli zaraz jej nie dorwę. A jak zabić najbliższe dwa lata czekania na kolejny tom?

11/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *