Wywiad bez pytań: Johan Theorin

Oto drugi wywiad bez pytań, czyli autor ma głos, a ja nie przeszkadzam zadawaniem pytań. Mam nadzieję, że dzięki temu dowiem się czegoś, o co nikt nigdy nie pyta, a o co autor chciałby być zapytany i co może zainteresować czytelników. Tym razem na „ofiarę” wybrałam Johana Theorina. Niezmiernie się ucieszyłam, że odniósł się do mojego pomysłu z entuzjazmem i bardzo, ale to bardzo mu za ten entuzjazm dziękuję.

Miałam przyjemność kilka razy być na spotkaniach autorskich Johana i za każdym razem zamienić z nim kilka słów. Jest to przesympatyczny i niezwykle skromny człowiek. Zrobił błyskawiczną karierę jako pisarz powieści, które można chyba zaliczyć do thrillerów z pogranicza. Od debiutu powieściowego mija właśnie siedem lat i w tym czasie zdążył dotrzeć na sam szczyt. W Szwecji jest obecnie jednym z najbardziej lubianych i najchętniej czytanych autorów. Mówi, że ma ten komfort, że obecnie może utrzymać się z pisania. To nie udaje się zbyt wielu. Pisząc swoją ostatnią powieść Kurhan w pewnym momencie „ugrzązł”, zrobił sobie przerwę i napisał w tym czasie Świętego Psychola.

Można było wygrać tu na blogu książki z dedykacją autora. Był tak miły, że wysłał mi kilka egzemplarzy autorskich polskiego wydania, które z kolei ja wysłałam do szczęśliwców, którym udało się je wygrać. Johan bardzo się cieszy, że jest chętnie czytany w Polsce i za moim pośrednictwem pozdrawia wszystkich swoich fanów czytających bookfowy blog.

To, że Johan jest moim fawo-pisarzem numer jeden wiedzą wszyscy czytelnicy bloga. Tego, że oczekuję jego kolejnych książek równie niecierpliwie jak kania dżdżu też wiedzą chyba wszyscy? Cieszę się, że zarażam swoim entuzjazmem do czytania powieści Theorina kolejne osoby.

**Dossier**

urodzony w Göteborgu,

rocznik 1963,

dorastał w Göteborgu i Nora w Bergslagen, wakacje i ferie spędzał na Öland,

dziennikarz, od niedawna pisarz na cały etat, chociaż czasem pisze też artykuły do gazet, ostatnio latem 2013 dla Aftonbladet,

kiedy nie pisze, biega i sporo żegluje,

1985 zadebiutował opowiadaniem Vägryttaren, które ukazało się w antologii wydanej przez wydawnictwo Prisma,

2007 Zmierzch,

2008 Nocna zamieć,

2010 Smuga krwi,

2011 Święty Psychol,

2012 Pa stort Alvar (prawdopodobny polski tytuł: Na wielkim Alwarze),

2013 Rörgast (prawdopodobny polski tytuł: Kurhan),

2013 premiera filmu na podstawie pierwszej części kwartetu olandzkiego Zmierzch.

A teraz żadnych pytań, same odpowiedzi…

Ja i Polska. Polska była chyba pierwszym obcym krajem, do którego pojechałem jako mały chłopiec. Możliwe, że wcześniej byłem w Norwegii, ale w takim razie tego nie pamiętam. Jako dziewięcioletni chłopiec popłynąłem z tatą statkiem do Polski. Pierwszą noc w Polsce spędziliśmy w małym pensjonacie w Gdańsku. To było niesamowite przeżycie, obudzić się rano w obcym kraju, jeść zupełnie inne niż zwykle śniadanie w towarzystwie dziwnie mówiących ludzi. Później byłem w Polsce jeszcze kilkakrotnie na wakacjach, a ostatnio we Wrocławiu na targach literatury kryminalnej. Było bardzo sympatycznie. Nawet kiedy nie jestem w Polsce, to chętnie jem golonkę i piję polskie piwo w restauracji Krakow w Göteborgu.

Polskie inspiracje w Kurhanie. Powodem dla którego pojechałem z tatą do Polski jako dziewięciolatek był zakup dynamitu, a dokładniej składników do jego produkcji. Mój tata pracował w firmie Nitro Nobel, którą założył szwedzki wynalazca Alfred Nobel. Tata pracował przy produkcji dynamitu w celach pokojowych, czyli do prac kopalnianych i przy budowie dróg. Sporą część potrzebnych składników znalazł właśnie w Polsce. Jako nastolatek pracowałem sezonowo w Nitro Nobel i wiem nieco o tym jak się produkuje środki wybuchowe i jak się je odpala przy pomocy lontu. Te umiejętności przydały mi się przy pisaniu ostatniej części kwartetu olandzkiego.

Kwartet olandzki. Öland to wyspa, z której pochodzi moja mama. Jako dziecko spędzałem u dziadków dużo czasu. Obserwowałem jak wyspa zmienia się w zależności od pory roku. Kiedy więc zacząłem pisać zdecydowałem się umieścić akcję powieści na Öland. Zdecydowałem też napisać cztery opowieści, każdą związaną z inną porą roku, jesień, zima, wiosna i w końcu lato, kiedy wyspa jest pełna turystów, a życie nabiera zupełnie innego tempa niż w pozostałych porach roku. W letniej opowieści p.t. Kurhan jest chyba najszybsze tempo i dzieje się więcej niż w pozostałych.

Plany na przyszłość. Kiedy już się zaczęło pisać książki, to trudno jest przestać, więc na pewno będę pisał dalej. W tej chwili piszę powieść dla młodzieży, szwedzkie fantasy, stylem trochę przypominające książki JRR Tolkiena.

Czy napiszę jeszcze jakieś powieści z Öland w tle? Na razie nie mam pomysłu na nic takiego, ale nie mówię, że Kurhan jest ostatnią. Wielu szwedzkich pisarzy mówiło, że napisali absolutnie ostatnią powieść jakiejś swojej serii, a potem po latach znów piszą kolejną. Nie chcę być kimś takim. Jeżeli przyjdzie mi do głowy jakiś pomysł na powieść, której akcja będzie pasować do Öland, to oczywiście ją napiszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *