A może nad morze? Z książką (byliśmy po raz piąty)

Uprzedzam, będzie nostalgicznie…

Pomysł spotkań wziął się stąd, że lubię łączyć real z światem wirtualnym. Mam świadomość, że za każdym nickiem kryje się człowiek, którego warto poznać w realu. Kiedy spotkałam się po raz pierwszy osobiście z Beatą Kobierowską i zaproponowałam jej wspólne zorganizowanie takiego spotkania bardzo chętnie się zgodziła. Potem nawzajem zarażałyśmy się entuzjazmem. Gdyby odmówiła nie spotkalibyśmy się pewnie do tej pory.

Tym sposobem w 2013 roku doszło do pierwszego spotkania ludzi, których łączy wielka pasja: książki. Przyszli na spotkanie blogerzy, komentatorzy blogów o książkach i sami ludzie pióra. Kto nie marzy o poznaniu blogerów, których wszystkie wpisy czyta od dechy do dechy (nawet te najdłuższe!), czy o spotkaniu ulubionej autorki/autora i możliwości porozmawiania z nią/nim zupełnie prywatnie? A mieliśmy przez te lata przyjemność spotkać się z wieloma!

Co odróżnia te spotkania od wszystkich innych? Formuła i atmosfera, którą tworzą sami uczestnicy. Nie ma podiów, prelekcji, kursów itp. Po prostu spotykamy się w jednym (pięknym!!!) miejscu na sopockiej plaży i rozmawiamy o tym co kochamy, czyli o książkach. Nasi sponsorzy dbają o to, żeby nie zaschło nam w gardłach, a dźwigając do domu nowe książki utrzymywali dobrą kondycję fizyczną.

Jak wiadomo mole książkowe mają tę przypadłość, że chętniej wtykają nos w książki niż udzielają się towarzysko. Żeby temu zaradzić od lat przygotowujemy na spotkania quizy integracyjne i muszę przyznać, że dopiero w tym roku osiągnęliśmy nasz cel. Quiz był taki w swej prostocie skomplikowany, że trzeba było bardzo intensywnej współpracy, żeby sobie z nim poradzić. Mam nadzieję, że współpraca w grupach tym razem zaowocuje wieloma nowymi przyjaźniami.

W tym roku spotkaliśmy się jubileuszowo, bo już po raz piąty. Tradycyjnie z widokiem na morze, szumem fal oraz piaskiem pod stopami. Zatoka Sztuki przyjęła nas jak zwykle bardzo gościnnie, użyczając nam Sali Morskiej z przepięknym widokiem na morze, które jest od lat naszą „ścianką”. W tym roku pogoda się nie bardzo spisała, więc taras należący do sali był oblegany z przerwami, jednak widok zza szyby był równie piękny.

Równie piękny był jubileuszowy tort wykonany przez samozwańczych cukierników, Aleksandrę i zuz. Miałyśmy z Beatą zaszczyt zdmuchnąć świeczkę i przemówić jubileuszowo. Wyszło bardzo spontanicznie, bo była to dla nas kompletna niespodzianka. Bardzo przepraszam, jeżeli wypadło to niezbyt uroczyście, bo nie chciałam ględzić, a jednocześnie wzruszenie trochę odebrało mi głos.

Sponsorzy zadbali o to, żebyśmy mieli co czytać przez kolejne miesiące. Tradycyjna wymiana ksiażek, która powróciła do starej formuły zadowoliła pewnie wszystkich. Zrobiliśmy też zbiórkę książek dla jednego z gdyńskich szpitali. Mamy nadzieję, że zebrane przez nas lektury pomogą pacjentom choć na chwilę umilić czas.

Kapitalnym pomysłem była fotobudka. Narobiliśmy sobie masę pamiątkowych zdjęć. Dorzucę pewnie kilka fotek do wpisu trochę później, jak dotrą do mnie fotobudkowe pliki.

Po latach wypracowaliśmy wreszcie piękne logo (zerr) i stworzyliśmy własne torby (wielkie podziękowania dla jednej z uczestniczek spotkania, która je nam zafundowała). Kochani, efekt przerósł moje oczekiwania!

Wiele osób przybywa na spotkania od samego początku, za każdym razem jest jednak także kilka lub kilkanaście nowych i bardzo mi miło czytać w ich relacjach ze spotkań, że mimo obaw, jak to będzie, poczuli się natychmiast jak wśród starych znajomych. No cóż, to nie przypadek. W tym roku zawdzięczamy to jedynemu takiemu trio: Aleksandra, zuz i zerr. Cieszę się, że to oni przejęli prowadzenie imprezy, bo to daje pewność, że za rok znów się spotkamy i na pewno będzie znów absolutnie wyjątkowo.

Dziękuję wszystkim!

2 Replies to “A może nad morze? Z książką (byliśmy po raz piąty)”

  1. No, a mnie nie było ;(. Bardzo Wam zazdrościłam, ale mam nadzieję, że teraz nadrobię. Już tęsknię za Wami, Zatoką Sztuki, Sopotem. No i Teatrem Szekspirowskim. Koniecznie musimy załapać się na jakiś spektakl!
    🙂

    1. Mam złe doświadczenia z tym teatrem. On nie jest dla „wczasowiczów”. Nie udało mi się go nawet zwiedzić do tej pory.
      Zbliża się kolejne spotkanie. MUSISZ być! Nie ma innej opcji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *