Spotkaliśmy się już po raz trzeci

Najkrócej można o spotkaniu napisać tak: kilka miesięcy przygotowań dla kilku godzin wielkiej przyjemności. Wybiorę jednak nieco dłuższą wersję relacji, chociaż pominę okres ponad dwóch miesięcy bardzo intensywnych przygotowań.

Sam dzień spotkania zaczął się dla niektórych z nas wcześnie rano. Ogrodowy wystrój Sali Morskiej trochę nas zaskoczył, ale po niewielkim przemeblowaniu okazał się bliski ideału. Książki mają z resztą tę właściwość, że wszędzie czują się dobrze. Podobnie jest też z uczestnikami naszych spotkań. Około godziny 14.00 sala zaczęła się zapełniać. Blogerzy książkowi, ludzie pióra i komentatorzy blogów książkowych w jednym miejscu. W sopockiej Zatoce Sztuki. Gościliśmy tam już po raz trzeci, wcześniej w ogólnodostępnej sali na parterze, w tym roku po raz pierwszy na piętrze, w sali konferencyjnej z własnym tarasem, a z niego z wyjątkowym widokiem na morze. Zatoka Sztuki poczęstowała nas napojami, Sopot słynnymi już babeczkami od Fajnych Bab, a anonimowy fan spotkań paterami pełnymi owoców. Pogoda dopisała, humory uczestników spotkania też. Wielu z nas spotkało się już po raz trzeci! To dla mnie najlepszy dowód, że formuła imprezy się podoba. Każdy może porozmawiać do woli z każdym, a autorki i autorzy są po prostu na wyciągnięcie ręki.

Mnie się udało pogawędzić z Joasią Marat, między innymi o jej najnowszej powieści (a nawet zdobyć ją w ramach wymiany książek), z Basią Piórkowską i Małgosią Wardą o powieściowych trendach, wakacjach i wydawaniu książek, z Alkiem Rogozińskim o upale, przedzieraniu się przez sopockie tłumy, jego powieści wydanej (to jedyna z tegorocznych zdobyczy, którą mam z autografem!) i tej następnej, którą z powodu zbyt powolnego czytania tej pierwszej pewnie dostanę później niż szybciej. O ile w ogóle dostanę! Czuję jednak pogawędkowy niedosyt (bo ja okropna gaduła jestem), ale jak się lepiej zorganizuję następnym razem, to może zdążę więcej? Ania Klejzerowicz obiecała, że to nadrobimy. Karol Kłos obdarował wszystkich swoimi powieściami. Moja mama przeczytała Latarnika, kończy właśnie Latarniczkę i jest zachwycona tym co czyta.

Był tradycyjny quiz integracyjny, którego wynik mnie zaskoczył, bo okazało się, że ludzie nie tylko czytają, ale także pamiętają autorów i nawet okładki! Była tradycyjna wymiana książek, ciężkie goodiebags od zaprzyjaźnionych wydawnictw, losowania książek i … okrzyki radości.

Wydawnictwo Egmont, wspierające hojnie nasze spotkania od samego początku obdarowało nas tym razem serią miętową Ewy Nowak. Właśnie ukazała się kolejna powieść z tego cyklu. Miałam ochotę na wszystkie, bo słyszałam wiele pochlebnych opinii o tej serii. Mam jednak tylko tę najnowszą. Będzie to więc pierwszy przypadek gdy jakiś cykl zacznę czytać od końca!

W tym roku wzięło udział w spotkaniu wyjątkowo dużo ludzi pióra. Można więc było nie tylko wrócić do domu z ich książkami, ale także dostać bardzo osobiste dedykacje.

Zrobiliśmy także coś pożytecznego. Zebraliśmy książki dla hospicjum dziecięcego Bursztynowa Przystań w Gdyni. Dzięki hojności uczestników imprezy oraz Literackiego Egmonta, IUVI i Repliki zrobił się z tego dość pokaźny zbiór, który mamy nadzieję, ucieszy dzieci i młodzież będącą pod opieką hospicjum.

Gorzej poszło w tym roku z naszą spotkaniową książką. W ferworze zdarzeń jakoś wyleciała mi z głowy i zaczęliśmy ją pisać wyjątkowo późno i pewnie gdyby nie zaangażowanie zuz, nie napisalibyśmy zbyt dużo. Wiele się działo na spotkaniu. Mole książkowe miewają także inne hobby, Karol prawie nie odrywał oka od aparatu i pracowicie utrwalał chwile, Ana zaimprowizowała ściankę i zrobiła furę zdjęć pojedynczych i grupowych, a zerr filmował imprezę (czekamy jeszcze na efekt końcowy).

Bardzo dziękuję:

wszystkim uczestnikom spotkania. To Wy stworzyliście ten absolutnie wyjątkowy klimat zjeżdżając się do Sopotu nie tylko z całej Polski, ale także i zza granicy,

obecnym na spotkaniu autorkom i autorom: Annie Klejzerowicz, Małgorzacie Wardzie, Barbarze Piórkowskiej, Annie Sakowicz, Piotrowi Senderowi, Joannie Marat, Alkowi Rogozińskiemu, Karolowi Kłosowi, Ewie Formelli i Agnieszce Szczepańskiej za wszystkie Wasze książki, które trafiły w ręce uczestników spotkania,

Beacie, Aleksandrze, dofi i janince za pomoc w zorganizowaniu spotkania. Pomysł to jedno, ale efekt końcowy nigdy nie byłby możliwy bez Waszej wszechstronnej pomocy,

wydawnictwom zaprzyjaźnionym za wszystkie książki, które spowodowały tyle okrzyków radości, szczególne podziękowania należą się Literackiemu Egmontowi i wydawnictwu IUVI za niezwykle hojne wsparcie naszej akcji „Zróbmy coś pożytecznego”,

Zatoce Sztuki za wyjątkową gościnność,

miastu Sopot,

Literackiemu Sopotowi za patronat, babeczki od Fajnych Bab i zorganizowanie nam wizyty na budowie nowej sopockiej biblioteki,

Romanowi Wojciechowskiemu, dyrektorowi sopockiej biblioteki, człowiekowi z pasją za niezwykle interesujące i inspirujące rozmowy o przyszłości bibliotek ze szczególnym uwzględnieniem Sopoteki,

anonimowemu fanowi spotkania za patery owoców,

oraz za wszystkie przesympatyczne wpisy i komentarze o spotkaniu, które ukazały się na blogach i fejsowych profilach uczestników imprezy. To one są dla nas największą zachętą, żeby zorganizować następne spotkanie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *