Tomkowe bajanie

Tomasz Ososiński

Pięć bajek

Zeszyty poetyckie, 2011, stron 49

Chyba trudno byłoby znaleźć kogoś mniej wrażliwego na poezję niż ja, ale ostatnio czytam od czasu do czasu coś z pogranicza, czyli jakby poezje prozą i bardzo mi się to podoba. No, może trochę nieprecyzyjnie się wyraziłam z tym podobaniem, raczej robi to wrażenie na mojej wyobraźni.

Pięć bajek, debiut poetycki Tomasza Ososińskiego to awangardowe, surrealistyczne jedno- lub kilkuzdaniowe liryki. Po każdej takiej mini-historii moja rozbrykana nią wyobraźnia dopisywała sobie ciąg dalszy.

Hodowanie dzwonów przez przerażonych ciszą

Rybak oddzielający ryby od wody

Sanitariusze gryzący chorego w piętę

Choinki idące ku miastu

Głos fortepianowej kukułki

Wystarczy najpierw wprowadzić się w stan lekkiej nieważkości myślowej, odrzucić stereotypy i odlot gwarantowany. Surrealistyczna rozrywka dla otwartych na sugestie. Wystarczy dać się porwać wyobraźni autora i zobaczyć wszystko to co się zwykle widzi, ale nagle dzięki Ososińskiemu zupełnie inaczej.

Sztuka pisania w najbardziej obcym języku

Uroda tekturowej kabury

Nieobecny szum morza pod balkonem

Baśnie pod kamieniem

Prowincjonalne szczeliny

Ciekawe co zrobiłaby moja wytresowana na uczelni pedagogicznej licealna polonistka, dla której każdy wiersz był przede wszystkim zbiorem zwrotek, ilości sylab w linijce, rymów i porównań. Analizowaliśmy każdy wiersz jak laboranci, nie było miejsca na fantazjowanie, co poeta mógł mieć na myśli. Może oszalałaby zdezorientowana?

Malowanie niebem

Lekarstwo astronomów

Opowieści o niewidzianych krajach

Zdanie, które wypadło z filiżanki

Życie wyciekające ze zdjęć

Na koniec nie mogę się oprzeć, żeby nie przytoczyć jednego z utworów. O książkach. Cudna, mistrzowska krótka forma, awangardowo niejednoznaczna, w sam raz dla duszy i wyobraźni przesiąkniętej książkami.

Książki

 

Krążąc pośród półek wyszukują te najstarsze, delektują się ich zapachem. Zapachem, którego książki nabierają w samotności.

Mają nadzieję, że uda im się kiedyś odnaleźć tę najstarszą, nigdy jeszcze nie otwieraną, czekającą specjalnie na nich.

I czasem rzeczywiście się udaje. Odnajdują ją gdzieś w głębiach przeszłości i wydobywają na światło dzienne.

Odtąd książka ta nazywana jest ich imieniem.

Poezja to nie moja specjalność. Tym bardziej dziękuję autorowi za przesłanie mi Pięciu bajek. Być obdarowanym poezją przez jej autora to wyraz zaufania, na które wcale nie zasłużyłam.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *