700 stron, od których nie można się oderwać

Stieg Larsson

Dziewczyna, która igrała z ogniem

Wydawnictwo Czarna owca, 2009, Millennium tom 2, stron 700

O tomie pierwszym napisałam: genialny, więc na opis drugiego brak mi już określenia. Jest jeszcze lepszy!

Minął mniej więcej rok od czasu historii opisanej w tomie pierwszym. Lisbeth trochę się zewnętrznie zmieniła, ale wewnątrz pozostała tą samą Lisbeth, zmagającą się z tymi samymi zmorami. Tym razem, to jej komplikuje się życie i w związku ze zbiegiem kilku okoliczności policja poszukuje wariatki, która popełniła trzy zbrodnie. Tą wariatką ma być Lisbeth Salander. Niektórzy są z góry przekonani o jej winie, inni nie i do tych drugich zalicza się oczywiście Mikael.

W tym tomie oprócz starych znajomych pojawiają się nowi bohaterowie. Ich sylwetki są nakreślone przez Larssona tak sugestywnie, że nie przeszkadzał mi nawet Polak o dziwnym nazwisku: Bublanski. Pofatygowałam się sprawdzić, czy jest w Polsce choć jeden Bublanski, no i oczywiście nie istnieje nikt o takim nazwisku. Wsród wszystkich fikcyjnych postaci pojawia się jedna prawdziwa, Paolo Roberto. Znany szwedzki bokser odgrywa nawet dość kluczową rolę w całej tej historii.

Czyta się jednym tchem. Fabuła świetna i trzymająca w napięciu. Dla miłośników Lisbeth Salander (czyli mnie) nareszcie jest duuuuużo Lisbeth.

Polecam po raz kolejny Larssona wszystkim tym, którzy lubią kryminały gdzie zbrodnia nie jest wątkiem pierwszoplanowym. Znów jest okazja zrobić sobie wycieczkę w głąb szwedzkiego społeczeństwa, choć tym razem akcja toczy się w zupełnie innym środowisku.

Tom drugi kończy się w dość nieoczekiwanym momencie i odetchnęłam z prawdziwą ulgą, kiedy cała w nerwach chwyciłam tom trzeci i zobaczyłam, że zaczyna się dokładnie w tym momencie, w którym kończy się tom drugi.

P.S. Widziałam trailer filmu. Paolo Roberto gra samego siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *