Strzępy wspomnień i magii

Stanisław Karolewski

Rok w antykwariacie

Szarlatańskie wersety

Szarlatan, 2015, stron 137

Antykwariat kojarzy mi się przede wszystkim z książkami o lekko przykrym zapaszku i z nietuzinkowymi ludźmi, którzy tam systematycznie bywają. Snują się między półkami w poszukiwaniu jakiegoś skarbu, a często znajdują coś, o czego istnieniu nie mieli nawet pojęcia.

Antykwariat z Szarlatańskich wersetów to miejsce nie tylko z książkami, można tam usłyszeć brzęk starej porcelany, dotknąć przeszłości zaklętej w przedmiotach nikomu już dziś niepotrzebnych ale przyciągających oko i zanurzyć rękę w magicznej szkatule z guzikami…

(…) ile razy ten, czy ów czarodziej rzeczywiście wchodził do Szarlatana, próbując nająć mnie na ucznia, czy był to wysuszony Peruwiańczyk, czy rubaszny impresario operowy, wymuskany bioenergoterapeuta czy wręcz lewitujący zwolennik politeizmu, zawsze proponowałem im wtedy zabawę guzikami, które stoją w szkatule na mym biurku. Zachęcałem, ręką wskazywałem tę możliwość, która właśnie się przed nimi otworzyła. Propozycję jednak kwitowali prychnięciem lub wzruszeniem ramion. Woleli rozprawiać o swoich duchowych skarbach. Każdy z nich dźwigał wór osiągnięć, wyrzeczeń, spraw utraconych i przecierpianych. Niektórzy ubierali te magiczne umiejętności, widoki innych istot i światów. Zaś skrzynia pełna cudów – guzików odprutych z niejednego płaszcza i niejednej damskiej bluzki – pozostawała całkowicie poza obszarem ich zainteresowań. Odpowiadałem tylko dziękuję, będąc pewnym, że żaden z nich nie nadaje się na mego ucznia.

Ta niesamowita, choć niewielka książeczka ma w sobie coś magicznego. Język, jakim jest napisana jest po prostu piękny. Wydana starannie (choć niestety nie bez pewnych usterek) jest prawdziwym cacuszkiem już sama w sobie, a jej zawartość przyprawiła mnie o lekki zawrót głowy. Spostrzegawczość i przenikliwość autora obserwującego przewijających się przez antykwariat postaci wzbudziła mój lekki niepokój i zarazem oprócz żalu także radość, że nigdy tam nie byłam i pewnie nigdy nie będę.

– Babcia obiecała piętnastowieczną polską porcelanę.

– To niemożliwe. W piętnastym wieku w Europie nie produkowało się porcelany.

– Nie, na pewno. Tylko babcia jeszcze żyje, więc na razie orientacyjnie się pytam. Ile może być warta?

Nic i nikt nie umknie uwadze antykwariusza, nawet to, co niewidoczne lub niedopowiedziane zostaje ujawnione. Czym jest ta książka? Trudno powiedzieć, jest pełna metafor, anegdot, filozofii i magii. Po prostu niezwykła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *