Sherlock, czyli Holmes 2010

To jest to. Kiedyś któraś z blogerek napisała, że kto jak kto, ale BBC potrafi robić dobre seriale. Ten Sherlock to potwierdza. Po raz pierwszy mogę powiedzieć, że Sherlock Holmes (Benedict Cumberbatch) poza zbytnią arogancją, innych wad nie ma. Watson (Martin Freeman) jest zupełnie przeciętnym facetem, wiec przy Holmesie jego intelekt wypada dość blado. Ale czyj by nie wypadł?

BBC nakręciło (na razie?) tylko trzy (mniej wiecej 90 minutowe) odcinki i mam nadzieję, że na tym się nie skończy. Nie jest to film „z epoki”, Holmes jest dzisiejszy, późnoelżbietański. Ma laptopa i stronę internetową, korzysta z komórki i GPS-u (choc ma też własny w głowie). Zamiast fajki używa plastry antynikotynowe. Jest więc jak najbardziej współczesny i oczywiście genialny.

W odcinku pierwszym poznaje doktora Watsona, który jest weteranem wojennym i ma problemy z wojenną traumą. Psycholog jako terapię zaleca Watsonowi pisanie bloga. Pojawienie się w jego życiu Holmesa zmienia wszystko. Holmes „leczy” go z traumy błyskawicznie,wciągając do swojej pracy detektywistycznej. Stąpający twardo po ziemi żołnierz-weteran nie dorasta oczywiście Holmesowi intelektem nawet do pięt. Znamy to z powieści, więc to nie dziwi. Jednak jego przeciętność nie jest przejaskrawiona, nie wydaje sie głupio naiwny, jak to czasem przedstawiano w innych ekranizacjach. Panowie zamieszkują razem z powodów czysto ekonomicznych, ale często brani są za parę gejow. Holmesowi to nie przeszkadza, ale Watson, stary żołnierz z zasadami za każdym razem, kiedy jest podejrzewany o homoseksualizm, czuje się niezręcznie.

Tylu już było Sherlocków, ale ten według mnie bije wszystkie poprzednie wersje. Film zrobiony świetnie, całości dopelnia doskonała muzyka Davida Arnolda i Michaela Price’a.

Tytuły odcinków serialu: A Study in Pink, The Blind Banker, The Great Game

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *