Rewres, czyli do czego są zdolne zasuszone, stare panny

Rewers mnie zaskoczył.

Oczekiwań miałam wiele, ale film dostarczył mi wrażeń, które wręcz trudno ubrać w słowa. Jestem zachwycona. Oto kino światowej klasy, choć produkcji polskiej. Bart wymyślił świetną historię, a Lankosz jeszcze lepiej ją sfilmował.

Dramat, komedia, suspens i czarny humor. Alfred Hitchcock i Woody Allen w jednym. Jeżeli oczywiście duet Bart-Lankosz wzorowali się na kimkolwiek. Scenariusz to podstawa dobrego filmu, choć kiepska reżyseria i słabe aktorstwo potrafią położyć nawet najlepszy. Tu się nic takiego nie zdarzyło. Świetny pomysł poparty jeszcze lepszymi dialogami zagrany po mistrzowsku przez trzy gwiazdy polskiego kina: Jandę, Polony i Buzek.

Polony jako babcia Sabiny, bezkompromisowa przedstawicielka minionej epoki błyszczy na ekranie. Dzielnie sekunduje jej Janda, jako matka Sabiny. Muszę się przyznać, że Janda mnie zaskoczyła tą rolą. Przyzwyczaiłam się, że Janda gra pewien typ kobiet, które mają jedną cechę wspólną: niekontrolowaną emocjonalną nerwowość. Matka Sabiny taka nie jest. To kobieta z minionej epoki, która godzi się ze stalinowską rzeczywistością i stara się dopasować do otaczającego ją świata. Sabina, córka i wnuczka, traktowana jako pilnie potrzebująca zamążpójścia starzejąca się panna nie ma łatwego życia. Z jednej strony nie chce zawieść oczekiwań mamy i babci, ale z drugiej strony nie zamierza się wydać za mąż bez miłości. I właśnie ten opór prowadzi do nieoczekiwanego biegu wydarzeń. Sabinę gra Agata Buzek. Gra genialnie. Jeżeli jeszcze miałam jakieś wątpliwości, czy w plotkach, że karierę zawdzięcza pozycji tatusia jest coś z prawdy, to teraz mogę powiedzieć zdecydowanie: NIE. Buzek ma talent, który rozbłysnął w tym filmie jasnym blaskiem. To ona i świetnie przez nią grane emocje są siłą napędową tego filmu. Sabina to uosobienie przysłowiowej, zasuszonej starej panny, zahukanej przez dominującą matkę i babkę. Sabina wydaje się zupełnie bierna i pozbawiona własnej woli. Takie sprawia wrażenie. Jednak w sytuacji krytycznej zaskakuje chyba nawet samą siebie. Mnie jako widza też.

Dawno żaden film tak mnie nie zaskoczył. Od śmiechu, przez przerażenie, po niedowierzanie. Nawet poczciwy Pałac Kultury nabrał dla mnie po tym filmie zupełnie innego, symbolicznego znaczenia. Nie zdradzę czemu, żeby nie psuć przyjemności oglądania tym, którzy jeszcze go nie widzieli.

Na podstawie własnego scenariusza i zapewne dzięki świetnemu przyjęciu filmu Andrzej Bart zdecydował się napisać powieść, którą po prostu MUSZĘ przeczytać. To numer jeden wakacyjnej listy książkowych zakupów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *