Ofiary systemu

Takiej awarii nie pamiętają najstarsi bibliotekarze…

Skomputeryzowany system biblioteczny to świetny wynalazek. Dopóki działa. Z poniedziałku na wtorek system padł. W poniedziałek wszystko jeszcze działało jak trzeba, ale we wtorek już nic. Najpierw podejrzenie padło na dostawcę systemu, który zawiaduje całością i codziennie kopiuje nam cały system. Okazało się jednak, że wina leży gdzie indziej, a mianowicie w komunalnych piwnicach, gdzie są umieszczone serwery.

We wtorek przyjęliśmy fakt awarii ze spokojem i nastawiliśmy się, że zaraz wszystko się naprawi, a my popracujemy po prostu przez chwile off-line. Chwila zaczęła się przedłużać. System nie działał cały wtorek i całą środę. Wczoraj dostaliśmy lekkiej paniki, bo rosną góry zwróconych książek, których formalnie nie można przyjąć z powrotem, a tym samym wypożyczyć ponownie. Niepokojąco rosną więc stosy, które czekają na powrót na półki. Ponieważ wypożyczający biorą kolejne książki do domu w systemie off-line, na półkach naszego bibliobusa robi się pusto. Zaczęliśmy wyciągać z piwnicznych magazynów książki, które leżą tam w tzw. stanie spoczynku, bo nie możemy jeździć pod strzechy pustym busem.

Wczoraj byliśmy przekonani, że dziś na pewno system zacznie już działać i ułożyliśmy awaryjny plan nadrabiania zaległości w rejestrowaniu zwrotów i wypożyczeń. Rano spodziewałam się telefonu, żeby stawić się do pracy w trybie alarmowym i ekspresowo pomóc w zaległej rejestracji. Oprócz tego, czeka już spory stos nowości, które trzeba wrzucić do systemu. Nikt jednak rano nie zadzwonił. Zajrzałam na stronę internetową naszej biblioteki i doczytałam się, że awaria dalej trwa. Przed nami najprawdopodobniej kolejny dzień tworzenia książkowych stosów i list do późniejszego zarejestrowania.

Tak naprawdę, to ciągle nie wiemy co się właściwie stało, kto to naprawia i kiedy wszystko zacznie znów działać. Jest bardzo prawdopodobne, że wszystko co było na serwerze komunalnym przepadło i trzeba będzie skopiować cały system z back-up, a to może potrwać.

Dziś pracuję na popołudniowo-wieczornej zmianie. Będziemy znów wypożyczać off-line, układać nowe stosy zwrotów i planować kolejną strategię, jak się z tym wszystkim uporać kiedy system wreszcie ożyje. Nas na pewno nie będzie już widać spod stert książek czekających na powrót na swoje miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *