I jak tu lubić wtorki?

W magazynie pogrom jeszcze trwa. O ile się orientuję, pracowita i bardzo sumienna koleżanka wezwana, żeby rozprawić się z rezydentami zalegającymi piwnicę, do tej pory uszczupliła nasze zbiory o jakieś dwa tysiące tytułów. Przygotowała się do tego solidnie, żadnej fuszerki, czy też strzałów na oślep. Najbardziej aktywna jest we wtorki…

Skrzętnie wydrukowane listy pomagają wytropić wszystkich maruderów, którzy nie ruszyli się z półek przez ostatnie pięć lat. A sporo tego. Na regałach zrobiło się dość pusto. Bajki dla dzieci, poszły nie tylko stare, ale też te nowsze, wyświechtane i podarte. Nie wiem czemu nie uczy się dzieci szacunku dla książek. Czasem coś się we mnie przewraca, kiedy widzę jak niektóre dzieci się z nimi obchodzą. W czasie deszczu większość zwracanych jest kompletnie mokra. Prawie nikt nie myśli o tym, żeby je przynieść w jakiejś torbie, bo pada. Zdarza się, że czasem komuś wyleci spod pachy prosto do kałuży. Po jakimś czasie, niektóre wyglądają tak, że strach je brać do ręki. Problem się jednak rozwiązał. Już ich nie ma. Są za to puste półki w piwnicy…

Najtrudniej sortować kryminały. Wszyscy od dawna piszą seriami, więc wszystkie części powinny być w bibliotece. Wystarczy jednak, że będą w bibliotece głównej, u nas już nie muszą. Trzeba sprawdzić, czy są te same tytuły w bibliotece piętro wyżej. Jeżeli są, to nasze na przemiał, jeżeli nie ma, to jest szansa, że wrócą z powrotem na swoje miejsce w magazynowym zaciszu. A zrobiło się luźno. Nie leżą już jedne na drugich. Jest jednak ktoś, kto nie musi się niczego obawiać, chociaż zajmuje sam aż dwie półki. To nie do wiary, że po tylu latach i mimo zalewu nowych, świetnych pisarzy, popularność Agathy Christie nie spada!

Teraz nasz strzelec wyborowy przedziera się, przez dział literatury pięknej i nie mam wątpliwości, że też go porządnie przetrzebi. Na koniec pozostaną jej wszystkie faktograficzne i encyklopedyczne. Tych poleci masa. Faktograficzne muszą być aktualne, czyli nie starsze niż kilka lat, obojętnie, czy są wypożyczane często, czy wcale.

Kiedy schodzę do piwnicy po każdym kolejnym wtorku, wstrzymuję oddech. Zapalam światło i cieszę się, że mimo tego pogromu jeszcze coś jest na półkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *