Kiermasz skazańców

Jak co roku, w ostatnią niedzielę sierpnia odbył się nasz bibliobusowy kiermasz książek przeznaczonych na przemiał. W mojej bibliotecznej karierze, drugi.

O 8.15 czekał na mnie pod domem bibliobus, załadowany skrzynkami z książkami i czasopismami na sprzedaż. Pół godziny później byliśmy już na miejscu. Nasze stoisko było gotowe, nie musieliśmy tym razem, w ulewnym deszczu rozstawiać namiotu. Tradycyjny gar z zupą mięsno-grzybowo-warzywną, gotowaną przez jednego z kolegów na nasz polowy obiad, też już czekał. Oceniliśmy zawartość mięsiwa (dziczyzny, sarniny i jagnięciny) w tegorocznej zupie na jakieś 70 procent. Tylko dla tej zupy warto było pracować w niedzielę!

Naprzeciwko nas miały stoisko z ciasteczkami trzy nastolatki. Czego tam nie było! Malinowe groty, czekoladowe i waniliowe mufinki, pustynne piaski, tofikowa krajanka… Trudno się było oprzeć pokusie, więc kupiliśmy sobie stanowczo za dużo ciasteczek do kawy. To chyba dzięki nam, około 13.00 dziewczyny sprzedały już wszystko i pojechały do domu. Przynajmniej ominęły je dwie ulewy.

I tak mieliśmy sporo szczęścia, bo udało nam się rozłożyć na stołach wszystko co mieliśmy ze sobą przed pierwszą ulewą. Pogoda była właściwie dokładnie taka sama jak w zeszłym roku, trochę słońca i (trzy) ulewy.

Od czasu do czasu wiatr przywiewał też dym z ciuchciowego komina kolejki wąskotorowej. Nie przeszkodziło to jednak molom książkowym w buszowaniu na naszym stoisku. Wydawało mi się, że sporo książek uzbierałam przez ten rok, ale jak rozłożyliśmy wszystko na stołach, to wypadło to dosyć skromnie. Sytuację ratowały stosy czasopism, które też zbieraliśmy przez cały rok, żeby potem sprzedać za symboliczną sumę. Tegoroczne ceny, to jedna korona za gazetę i pięć koron za książkę. Najlepiej szły kryminały i książeczki dla dzieci. Tych dla dzieci i młodzieży było jednak bardzo dużo i niestety nie wszystkie się sprzedały. Zanim wywiozą je z piwnicy w nieznane, będą miały jeszcze jedną szansę trafić w dobre ręce. Za kilka tygodni mamy rodzinną imprezę dla dzieci, a na niej kolejny kiermasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *