Pokonana

Ostatnie spotkanie klubowiczów książki to kompletna klapa. Pierwszym znakiem ostrzegawczym powinien być (i właściwie był) fakt, że połowa książek nie została w ogóle odebrana przez uczestników. Trochę mnie to zaniepokoiło. Przyszły tylko dwie osoby! I reporterka miejscowej gazety z fotografem. Chcieli zrobić o nas reportaż. Entuzjazm zagrałam na piątkę z plusem, ale boję się zajrzeć jutro do gazety i przeczytać co napisali. Frekwencja mówi sama za siebie.

Ktoś się właśnie wyprowadził, ktoś dostał pracę i akurat musiał być w pracy. Tyle wiem. Reszta po prostu nie przyszła. Jedna z pań, która bardzo była zainteresowana (podobno) i bombardowała mnie mejlami w tej sprawie, też nie.

Wyrazy współczucia będą przyjęte z wdzięcznością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *