Manewry komunikacyjne

Mejle spływają do mojej skrzynki gładko i nawet mogę już sprawdzać pocztę w domu. Dostaję sprawozdania, protokoły i cotygodniowe biuletyny o tym, co się będzie działo pod skrzydłami wydziału kultury w mojej mieścinie.

O działalności klubu książki jednak nie ma tam ani słowa. Wygląda na to, że nie dość, że jest niedzielny, męski to jeszcze i tajny. W najbliższą niedzielę trzecie i ostatnie z wcześniej ustalonych terminów spotkań klubu. Teraz tylko od uczestników zależy, czy klub będzie kontynuował swoją działalność. Ciekawa jestem jak się potoczą jego dalsze losy, czy w ogóle będzie jakiś ciąg dalszy.

Wkrótce odbędą się manewry. Celem jest sprawdzenie jak działa komunikacja w sytuacji kryzysowej. Sytuację starannie zaplanowano i będzie polegać na tym, że bibliobus wjedzie (na szczęście na niby) do rowu w okolicach jednej z wiosek. Oczywiście wypadło na kurs, w którym ja biorę udział i mam nadzieję, że moja rola nie będzie polegać na przedzieraniu się po ciemku przez las, żeby skomunikować się z cywilizacją. Szczegółów akcji oczywiście jeszcze nie znam.

Wczoraj wieczorem mieliśmy zupełnie niespodziewanie okazję naprawdę wypróbować jak działa komunikacja. Bus zdechł i nie chciał ruszyć z miejsca, a wszystko to stało się po piątkowej wymianie akumulatorów, czyli w sytuacji, kiedy nic takiego nie powinno się wydarzyć. Próba skontaktowania się z drugim kierowcą busa oczywiście się nie powiodła, bo po prostu nie odebrał telefonu. Pomoc drogowa zjawiła się po godzinie a o całym zajściu poinformowaliśmy wszystkich w trybie zwyczajnym, czyli  następnego dnia przy porannej kawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *