Męskiego klubu książki spotkanie drugie…

… z trzech wcześniej zaplanowanych. Zaczęłam od parzenia kawki i układania kruchych ciasteczek na paterze, do wtóru wyjącego alarmu. Ostatnio wszystko szwankuje. Po komputerach przyszła kolej na alarm. Przy wejściu do biura czekała na mnie kartka przyklejona do ściany, że mam się nie przejmować wyciem (łatwo powiedzieć!), w poniedziałek naprawią.

Nie wszyscy przyszli na dzisiejsze spotkanie i pewnie wiedziałabym dlaczego, gdyby działała moja poczta służbowa. Od środy nie sprawdzałam, z przyczyn technicznych. Uaktualnienie systemu miało potrwać chwile, a trwa już piąty dzień. Biorąc pod uwagę, że zaczął się sezon przeziębień, to możliwe, że ktoś z nieobecnych mógł się nagle po prostu rozchorować.

Pierwszą powieścią, którą przeczytaliśmy był Mężczyzna na plaży Mankella. Próbowałam sprowokować dyskusję, ale wszyscy byli tak zgodni w ocenie książki, że dyskusja odbyła się w jednym tonie. Na szczęście każdy zwrócił uwagą na inne szczegóły, więc mimo wszystko było o czym rozmawiać. Ponieważ sporo pytań pozostało bez odpowiedzi, narzeczona jednego z klubowiczów, rodowita Szwedka, obiecała przeczytać tekst oryginalnej długości i poszukać w nim odpowiedzi chociaż na niektóre z pytań.

Wszystkim obecnym wręczyłam wybraną wcześniej kolejną książkę. Panowie podnieśli sobie poprzeczkę i wybrali wyższy stopień trudności języka. Okazało się, że poziom pierwszy okazał się trochę zbyt łatwy dla wszystkich oprócz jednego, który wyznał z rozbrajającą szczerością, że owszem przeczytał, ale w ogóle nie zrozumiał kryminalnej intrygi.

Za trzy tygodnie kolejne spotkanie męskiego klubu książki. Wrócimy jeszcze na chwilę do Mankella, potem porozmawiamy o powieści Sary Wadell i zdecydujemy o dalszych losach klubu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *