To lubię

Cudny dzień w pracy. Przyszła wielka paka z książkami. Wrzucam je w system, kataloguję, pieczątkuję, oglądam, wącham, cmokam z radości, że nareszcie są i że ci, którzy je zarezerwowali jakiś czas temu, bardzo się z nich ucieszą. Jest wśród nich nowy Mankell, Adler-Olsen, że wymienię tylko nazwiska znane też w Polsce.

Sama pożyczyłam jedna o starych, opuszczonych domach rozsianych po całej Szwecji. Świetne zdjęcia i do tego historie tych budowli, na tyle na ile udało się je odkryć. Zajmująca lektura!

Druga, na którą miałam ochotę, ale odstąpiłam koledze, to powieść irlandzkiego pisarza Iana Sansoma Sprawa zaginionych książek. Chodzi o historię pewnego bezrobotnego, który wyjeżdża z Londynu na prowincje, żeby zacząć wymarzoną pracę bibliotekarza. Na miejscu okazuje się, że czeka na niego zdezelowany bibliobus… bez książek. Tematyka nam bliska, więc przeczyta ją z ochotą cała załoga naszego bibliobusa.

Klub książki rusza już za miesiąc i trochę, przygotowujemy więc ulotki reklamowe (których na szczęście nie będę musiała rozdawać na ulicy sama przebrana za książkę – wizja beznadziejnie zacofanego w lekturze). Ze względu na próbny charakter klubu (na początek tylko trzy spotkania) zdecydowaliśmy, że sama wybiorę pierwszą książkę do czytania. Kupimy osiem egzemplarzy (przewidziana maksymalna ilość uczestników klubu) i będziemy je rozdawać już w momencie zgłaszania chęci wzięcia udziału w spotkaniach klubu.

Pierwsze tytuły z letniej zbiórki „Książek na biurko Anny” stoją już na bibliotecznej półce, co wprawiło mnie w niemal niebotyczne zdumienie i bardzo ucieszyło!

Wczoraj po raz pierwszy zaproszono mnie na regularne spotkanie personelu bibliotecznego, dostałam tez służbowy adres mejlowy oraz stos dokumentów, z którymi jak najszybciej powinnam się bliżej zapoznać.

Dowiedziałam się też, że mam wziąć udział w projekcie (razem z Anną), który ma przybliżyć wszystkim tegorocznym imigrantom naszą mieścinę i jak w ogóle funkcjonuje szwedzkie społeczeństwo na poziomie miasta powiatowego, czyli np. biblioteka. Będą to cztery spotkania dla różnych grup językowych. Już wiadomo, że dwie pierwsze przybędą w towarzystwie tłumacza.

Za oknem świeci słońce. Dobrze jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *