Akcja ratunkowa (średnio udana) zakończona

Kiedy dojechałam na miejsce, do małej wioski w środku lasu, gdzie jedyną atrakcją jest ciuchcia wąskotorowa, poczułam się, jakbym się znalazła wśród filmowych dekoracji. Cisza, spokój, grzyby rosnące na trawnikach i tylko od czasu do czasu dyskretny gwizd lokomotywy. Niby miejsce poza cywilizacją, ale niemieccy turyści i tak tu dotarli.

Bibliobus stał sobie, dostojnie zaparkowany na środku łąki a obok w wielkim garze na kuchence turystycznej gotował się myśliwski gulasz z grzybami, które zebraliśmy z kolegą w czwartek na trasie, w czasie przerwy na kawę. Nie podejrzewałam mojego bibliotecznego kolegi o taki kulinarny talent! Zjedliśmy potem ten gulasz na obiad. Najedliśmy się wszyscy, nawet mój mąż i czarodziej, który występował dla zachwyconej jego czarami dzieciarni. Pół gara zostało i tak.

Dzień zaczął się od rozkładania namiotów w ulewnym deszczu. Potem na przemian, albo lalo jak z cebra, albo świeciło pięknie słońce. Najpierw mieliśmy zamiar rozłożyć tylko jeden namiot, ale ponieważ lało i zacinało, musieliśmy rozłożyć jeszcze drugi, żeby książki się nie potopiły. Molom książkowym deszcz nie przeszkadzał, rzucili się na skrzynki zanim zdążyliśmy je rozpakować. Nesser, Läckberg, Marklund i Theorin sprzedali się właściwie na pniu. Reszta szła trochę spokojniej.

Wbrew oczekiwaniom książki dla młodzieży sprzedawały się dziś kiepsko. Na szczęście te będą miały jeszcze jedną szanse uniknąć pieca. Niedługo odbędzie się kiermasz książek na festiwalu dziecięcym. Mają szansę sprzedać się tam.

Z dwudziestu skrzynek niepotrzebnej nikomu literatury przeznaczonych na sprzedaż zostało nam aż sześć. Według moich kolegów „tylko” sześć.

Oprócz bibliobusa było na imprezie sporo innych atrakcji. Nie zabrakło łosia, króla lasu, a w loterii fantowej można było wygrać dużą misę kurek. Dla miłośników historii było otwarte miejscowe muzeum, gdzie wstęp kosztuje: co łaska. Można tam podziwiać zabytkowe różności pozbierane w okolicznych domostwach. Według mnie bardzo imponujaco wyglądały stare księgi kapitałowe.

Kolejna taka impreza za rok. Chociaż niekoniecznie z moim udziałem, jeżeli spełni się krakanie kadrowej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *