Jesienne widoki za oknem

Natura rekompensuje mi biurowy zgrzyt z ubiegłego tygodnia. Mam to szczęście, że jednak częściej oglądam z bliska piękne widoki za oknem, niż fejs naszej kadrowej. Przyroda staje na głowie, żeby ucieszyć moje oko i to jest miłe bardzo, bo myśl, że lato się już w zasadzie skończyło, nie nastraja mnie optymistycznie. Mniej więcej zawsze o tej porze roku mam pretensje do losu, że rzucił mnie nie w tę część świata, w którą powinien. Długa jesień i jeszcze dłuższa zima, to nie są pory roku, za którymi tęsknię.

Od przyszłego tygodnia może coś się zmieni w moim grafiku, ale ciągle nie do końca, bo mimo, że za oknem już jesień, to biblioteka miejska ciągle realizuje program wakacyjny. Dopiero pod koniec września zaczną się tradycyjne jesienne atrakcje, ruszą wszystkie kluby książkowe (w tym ten, który ja mam poprowadzić), spotkania z pisarzami i inne atrakcje.

Ten mech rośnie tylko tam, gdzie czystość powietrza przekracza 90%

Na razie ciągle jeszcze przede wszystkim jeżdżę w teren. Od poniedziałku odżyją po wakacjach szkoły, wiec zaczniemy też poranne wyjazdy. Już wiem, że mnie w udziale przypadnie tylko jedna, ale za to na stałe. Dwie inne koleżanki podzieliły się resztą. Mam już jednak dwa zastępstwa wyznaczone na wrzesień. Sprawa przedszkoli nie jest jeszcze do końca jasna. Do jednego będę jeździć na pewno i jest to akurat najdziwniejsze miejsce ze wszystkich. Przedszkole znajduje się w dawnym kościele, który pozbył się części lokali z powodu stale kurczącej się liczby wiernych. Dojazd do tego przedszkola jest dość skomplikowany, ostatnie kilkaset metrów jedziemy na wstecznym biegu, bo nie ma gdzie tam zawrócić.

Ta żółta tablica w tle to wjazd na poligon, o którym już wcześniej kilka razy wspominałam.

W przyszłą niedzielę wydział kultury organizuje coroczną imprezę rodzinną na pożegnanie lata. Będziemy sprzedawać na niej, miedzy innymi książki wycofane z biblioteki i te, które ratowałam z takim zapałem przez ostatnie kilka miesięcy. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo atrakcji na ten dzień przewidziano sporo i tylko od pogody zależy jaka będzie frekwencja. A od frekwencji zależeć będzie także sprzedaż książek. Co zrobię z tymi, na które nie znajdą się nabywcy pomyślę później…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *