Pierwszy Polak…

…w bibliobusie. Po wszystkich cudzoziemcach w postaci Norwegów, Duńczyków, Niemców, Finów, Wietnamczyków, Bośniaków, Serbów, a nawet jednej Afrykanki (nie umiem bliżej sprecyzować skąd pochodzi) pojawił się wreszcie w mobilnej bibliotece pierwszy Polak. Kiedy przyszedł i łamaną szwedczyzną zapytał, czy może się zapisać do biblioteki, byłam akurat zajęta wyszukiwaniem książek dla dwóch nastolatek, które przyszły odebrać wcześniej zamówione tytuły. Nie zwróciłam wiec początkowo uwagi na to, w jaki sposób „łamie” szwedzki.

Kiedy już byłam gotowa z nastolatkami, wsłuchałam się w jego dialog z moim kolegą i zdałam sobie nagle sprawę, że szwedzki nowego czytelnika ma bardzo polski akcent. Podeszłam i przez ramie rzuciłam okiem na dane rejestrowane przez kolegę i już byłam pewna, że to Polak.

Pełna entuzjazmu odezwałam się do niego po polsku, czym wprawiłam go w wielką konsternację. Poinformowałam go, że mamy też polskie książki i zaproponowałam mu ich wypożyczanie za pośrednictwem bibliobusa. Ku mojemu zdziwieniu, lekko się na tę propozycję oburzył. Nie zamierza czytać po polsku, bo polskie książki ma w domu, ale też nie będzie ich teraz czytać. Będzie czytał tylko po szwedzku.

I tu zaskoczył nas oboje (czyli kolegę i mnie) bo nie zamierza czytać byle czego!Zamówił sobie trylogię Sienkiewicza i Pana Tadeusza Mickiewicza po SZWEDZKU. Czytając, zamierza porównywać oryginał ze szwedzkim tłumaczeniem, żeby „zobaczyć jak Szwedzi poradzili sobie z tłumaczeniem mickiewiczowskich rymów”.

Nie muszę chyba dodawać, ze staliśmy z kolega jak osłupiali? Sporo czasu zabrało nam znalezienie tych tytułów, bo rzecz jasna, nie mamy ich w naszej bibliotece. Nie ma ich nawet w wojewódzkiej. Myśleliśmy, ze może ściągniemy je z Goeteborga, ale okazało się, że mają je tam tylko do czytania na miejscu. Korzystają z nich studenci kierunków humanistycznych. Udało się je znaleźć gdzieś indziej i czekamy na ich przesłanie. Przy odrobinie szczęścia nasz nowy czytelnik już w najbliższy czwartek będzie mógł przystąpić do „analityczno-krytycznego czytania”.

Po wyjściu pierwszego Polaka z bibliobusa mój kolega skomentował to wszystko tak: To musi być lekarz. Tylko oni pozują na intelektualna elitę, zamiast sobie po prostu wypożyczyć coś do czytania dla przyjemności.

Wspomniałam też pierwszemu Polakowi o możliwości wzięcia udziału w spotkaniach klubu książki, który mam prowadzić jesienią. Wyraził lekkie i uprzejme zainteresowanie tym projektem. Jestem akurat w trakcie wyboru klubowych lektur. Wydaje mi się, że pierwszy Polak (jeżeli się w ogóle zgłosi) zagłosuje na czytanie szwedzkiego noblisty, którego oprócz kilku innych pisarzy, też mam w planach zaproponować do klubowego czytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *