Ofiara na własne życzenie

Krzysztof Bielecki

I nagle wszystko się kończy

AIP, 2013, stron 299

No cóż. Zacznę od tego, że to książka nie dla mnie. Opowiadania doprowadzają mnie do rozpaczy. Zawsze są za krótkie, zawsze kończą się w nieodpowiednim momencie. Brakuje mi albo początku historii, albo końca. No po prostu katastrofa. Tytuł książki jednak mnie uprzedził, że i tym razem nie mogę się spodziewać niczego innego. Więc o co chodzi? Jestem ofiarą na własne życzenie i tyle.

Tytuł zbioru opowiadań Krzysztofa Bieleckiego jest więc według mnie niezwykle trafny, nie tylko dla tej książki, ale i wszystkich innych zbiorów opowiadań: I nagle wszystko się kończy. Jak dla mnie, to absolutnie zbyt nagle.

Spodobał mi się nietypowy wstęp, czyli rozmowa o literaturze Trudie Rainbolt i Simone Thunderfield prowadzona na dachu najwyższego drapacza chmur w mieście. Po nim nastąpił wysyp historyjek, dokładnie takich jak to określono na okładce. Dziwaczne, zaskakujące, pomysłowe, tajemnicze, jedyne w swoim rodzaju.

Nie będę nikogo oszukiwać, że rzuciły mnie na kolana. Większość wydała mi się wyjątkowo dziwaczna i tak tajemnicza, że nie jestem pewna, czy w ogóle zrozumiałam co autor miał na myśli. Inne były takie jak lubię, zaskakująco pomysłowe, jak ta o podrywie w barze, o genialnym planie Vegarta, czy o zamachu w centrum handlowym.

Nieszablonowe, doświadczalne pisarstwo? Eksperyment literacki? Najlepiej się chyba o tym przekonać na własnej skórze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *