Nie mów, Milcz

Według mnie, noblowski tydzień jest zawsze ekscytujący, a zwłaszcza czwartek, kiedy to dowiadujemy się (najczęściej zdziwieni) komu dostał się literacki Nobel. Co roku w czwartek od rana odliczam godziny do 13.00 i jeżeli mogę, tkwię przed telewizorem, czasami zapominając nawet oddychać (tak, tak, zdarza mi się).

Jest to fantastyczny moment, nagle jakiś mistrz pióra, coraz częściej kompletnie nieznany, staje się w jednej chwili sławny i na dodatek bogaty. Decyzje Akademii często są zaskakujące, ostatnio najczęściej noblistą zostaje ktoś o kim nawet nie słyszałam, a nagroda ma podtekst wybitnie polityczny.

Tak było też dziś. Nagrodę dostał Chińczyk o pseudonimie Mo Yan (co znaczy MILCZ lub NIE MÓW), członek komunistycznej partii Chin, starający się nie wychodzić za bardzo przed szereg, utrzymujący, że sztuka ma służyć socjalizmowi i nie zagrażać partii komunistycznej. Dość kontrowersyjny w swoim środowisku pisarz który, jak to określili Szwedzi „z halucynacyjnym realizmem łączy historię, baśń i współczesność”. Uważam za dyskusyjne, czy styl Mo Yan byłby równie halucynacyjny, gdyby pisarz tworzył pod inną szerokością geograficzną.

Kiedy Peter Englund zadzwonił do Mo Yan i poinformował go o przyznaniu mu nagrody, pisarz powiedział, że bardzo się cieszy i jednocześnie się boi. Nie wątpię. Biorąc pod uwagę, że nagrodę dostał przedstawiciel kraju, który który używa stadionów sportowych do publicznych egzekucji, to może jest się czego bać?

Teraz pora na oficjalny protest komunistycznej partii Chin, która odbierze nadanie nagrody Mo Yan jako policzek w twarz demokratycznego narodu chińskiego? A może wręcz przeciwnie? W końcu to członek partii. Trochę niesforny czasem, ale jak trzeba, to stać go na samokrytykę.

O nagrodzie dowiedziałam się w pracy. Nikt z nas nie czytał ani jednej powieści Mo Yana, ale okazało się, że dwie z nich mamy w bibliotece i spokojnie stoją sobie na półce. Imponujące, zwłaszcza jeżeli weźmie się pod uwagę, że np. uniwersytecka biblioteka w Växjö nie ma ani jednej jego książki w swoich zbiorach.

Nie ukrywam, że czuję niesmak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *