Z każdej strony wieje grozą…

Neil Gaiman

Koralina

Epix Bokförlag AB, 2011, stron 192

Koralina ma swoje kolejne pięć minut. W 2002 została wydana książka, w 2009 powstał film, a zaraz po nim także teatralne adaptacje.

Nasz gdański kolega zrobił mojej młodszej córce urodzinowy prezent w postaci biletów na spektakl w gdańskim teatrze Miniatura. Poszłyśmy więc do teatru obejrzeć teatralną wersję Koraliny i wyszłyśmy z niego bardzo ukontentowane. Inscenizacja bardzo nam się podobała. Potem, zajadając się lodami w Galerii Bałtyckiej, moje rozgorączkowane dziecko opowiadało mi z zapałem co lepsze fragmenty po raz kolejny. To, że podczas przedstawienia siedziałam obok, nie miało żadnego znaczenia.

Teraz trafiła do rąk szwedzkich młodych czytelników komiksowa wersja Koraliny. Świetne ilustracje pobudzające wyobraźnię idealnie współgrają z dość niesamowitą fabułą.

Koralina wprowadza się do starego, zaniedbanego domu wraz z rodzicami, którzy zajęci pracą nie poświęcają córce tyle czasu ile ona by chciała. Koralina zaczyna więc wędrówki po domu i wgłąb zapuszczonego ogrodu. W czasie jednej z wypraw po domu trafia na tajemnicze drzwi, prowadzące podobno do nikąd. Kiedy odkrywa, że trafia do świata podobnego do tego, w którym mieszka, z drugimi, na pierwszy rzut oka, bardziej troskliwymi rodzicami ma zamiar tam zostać. Jednak szybko przekonuje się, że to wszystko to tylko pozory i postanawia wrócić do swojego prawdziwego domu. Tam odkrywa, że rodzice zniknęli. Odzyskanie ich oznacza bezwzględną walkę na śmierć i życie z „drugą” matką.

Jak to zwykle w bajkach bywa, nawet tych najstraszniejszych, wszystko skończy się dobrze, choć nie ten przewidywalny koniec jest najważniejszy, tylko to co się wydarzy zanim wszyscy „będą żyli długo i szczęśliwie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *