Szczególny stan egzystencji

Sławomir Mrożek, Leopold Tyrmand

W emigracyjnym labiryncie. Listy 1965-1982

Wydawnictwo Literackie, 2017, stron 293

Mrożek i Tyrmand. Legendy. Ale okazało się, że potrafią nie odbiegać od przeciętnej. Ich wieloletnia wymiana korespondencji koncetrowała się przede wszystkim na ustalaniu koordynatów. W dzisiejszym zdigitalizowanym świecie, gdzie wszyscy mają ze sobą kontakt w każdym zakątku świata i o każdej porze, listowne umawianie się obu panów na spotkania lub dokąd wysłać kolejny list (co stanowiło w zasadzie główną część ich korespondencji), uzmysłowiło mi jakimi jesteśmy szczęściarzami.

W korespondencji obu panów nie ma niestety nic specjalnie ekscytującego. Mało w niej polityki, jeszcze mniej spraw osobistych. Za to przez cały czas przewijają się losy mrożkowego Tanga. Sukces sztuki nie do końca przyszedł sam, trzeba mu było trochę pomóc. Myślę, że kiedy spotykali się osobiście, rozmawiali o tym, co ja miałam nadzieję znaleźć w ich korespondencji. Spotkania były pewnie dość intensywne, bo nie były zbyt częste, gdyż dzieliły ich tysiące kilometrów, a w ubiegłym wieku o tanich liniach lotniczych nikt jeszcze nawet nie marzył.

Introwertyczny Mrożek zaczyna listy od „Drogi Leopoldzie”, Tyrmand z reguły żartobliwie: „Mrożku, kochanie”, „Mrożku najdroższy” lub „Drogi stolarzu”. Od czasu do czasu zgodnie narzekają na upierdliwą socjalistyczną ojczyznę, która nawet za granicą próbuje ich trzymać na krótkiej smyczy.

Przede wszystkim złóż w Rzymie podanie o nowy paszport. To nic nie kosztuje, a także nie musisz im dawać do ręki starego. Motywacja: brak miejsca na wizy. Mnie dali nowy po czterech miesiącach czekania. To składa się takie podanie do najbliższego konsulatu i czeka się.

Tyrmand do Mrożka 11.12.65

Sporo podróżowałam w latach 70-tych i mam tyle paszportowych doświadczeń za sobą, że mogłabym napisać o tym książkę (już samych rodzajów paszportów było kilka: paszporty na kraje demokracji ludowej, na Europę, na cały świat, wkładki paszportowe, karty przekroczenia granicy itp.) Wiem, że można było wcale nowego w konsulacie nie dostać, a tylko tymaczasowy dokument zmuszający do natychmiastowego powrotu do Polski lub… do podjęcia przyspieszonej decyzji o emigracji.

Emigracja to dość szczególny stan egzystencji. Dla pisarzy to także wieczna walka z presją „robienia kariery” na obczyźnie i mimo, że odnoszą sukcesy często czują się niespełnieni.

…niestety nie jestem rasowym, czystym pisarzem, nie mam do tego talentu, który ogarnia całą osobowość. Przekleństwo na moją głowę. Moje pisanie to za krótka kołdra, spod której zawsze wystaje mi albo głowa, albo nogi. Ulgą są te chwile, w których wystają nogi. Ostatnio wystaje mi głowa.

Mrożek do Tyrmanda 11.11.68

 

…mam kłopoty zarobkowo-profesjonalne. Widocznie tak być musi, sam siebie nie przeskoczysz, jak mawiali w Radzyminie, albo, że życie jest jak gówno na kole, raz jest w górze, raz jest w dole. Osobiście uważam, to za najzwięźlejsze sformułowanie stoicyzmu w historii filozofii – jak zwykle tragedia Polaków, że jak coś powiedzą ważnego w swoim narzeczu, to nikt za to im czci nie odda.

Tyrmand do Mrożka 30.08.74

Listy wydało Wydawnictwo Literackie. Dla mnie to gwarancja starannego, pozbawionego błędów wydania i tak też było i tym razem. Książka zawiera kilkanaście fotografii, merytoryczny wstęp i szczegółowe i przypisy, które są kopalnią wiedzy nie tylko o emigracyjnym życiu obu panów. Wydawnictwo Literackie potrafi!

2 Replies to “Szczególny stan egzystencji”

  1. Lubię czytać listy ale raczej zawierające sporo prywatnych szczegółów jak na przykład listy Wojciecha Kossaka. Te chyba by mnie rozczarowały. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *