Bardziej katastrofa, niż sukces

Mons Kallentoft

Śmierć letnią porą

Rebis, 2010, stron 432

Wypożyczyłam tę książkę w bibliotece i z zadowoleniem zauważyłam, że na półce z polskimi książkami zaczął się lekki ruch. Śmierci w środku zimy nie było, nie było też Trzech połówek jabłka, oraz kilku innych. Komputerowy program biblioteczny jest tak kiepski, że nie jestem w stanie sprawdzić, co dokładnie i ile razy zostało wypożyczone. A szkoda.

Kilka przywiezionych przeze mnie w styczniu książek porasta dalej kurzem na biurku Anny z powodu braku opisów katalogowych, które zaproponowałam zrobić, ale nikt z mojej propozycji do tej pory nie skorzystał.

Magnus Utvik, krytyk literacki, oprócz tego poeta i pisarz, jest zacytowany na okładce Śmierci letnią porą: Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Kallentoft jest lepszy.

Z całym szacunkiem dla Magnusa Utvika (który, nota bene, pochodzi z mojego miasta, a jego rodzice, wspaniali ludzie, byli na uczelni moimi wykładowcami) ale niestety nic błędniejszego nie można było chyba powiedzieć o Kallentofcie. Jestem po drugiej z kolei historii z Malin Fors i jestem zawiedziona. W poprzedniej była ekstremalna zima, teraz jest ekstremalne lato. Oprócz ekstremalnego lata są też ofiary jakiegoś szaleńca. Szaleniec okazuje się być tak pokręcony, że nawet po zakończeniu lektury nie pojęłam czemu miały służyć te wszystkie zbrodnie. Ale może właśnie na tym polega szaleństwo?

Nie przemawiają też do mnie, pojawiające się w obydwu powieściach jako przerywniki, monologi ofiar i ich oprawców. Kompletnie nieprzejrzyste i nie wnoszące właściwie nic do treści poza tym, że ją niepotrzebnie jeszcze bardziej gmatwają.

Zbrodnię w środku zimy ratowała historia pewnej asocjalnej rodziny, tej powieści nie ratuje nic. To, że ofiarami są nastolatki i kolejną ofiarą może być nawet córka Malin nie podnosi adrenaliny. Czyta się ze spokojem, że co by się nie stało, to na pewno ten wątek skończy się dobrze.

Malin więcej pije i więcej się używa, czyli można powiedzieć, ze charakterystyka Malin z okładki pierwszego tomu pasuje do drugiego. Oczywiście przeczytam kolejne trzy z tej serii, choćby tylko po to, żeby poznać rozwiązanie zagadki z tej pierwszej, bo spodziewam się, że dopiero ostatni da odpowiedź na wszystkie pytania, które pojawiają się i pozostają bez odpowiedzi mimo czytania kolejnych tomów. Ciągle też mam nadzieję, ze może kolejny tom będzie lepszy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *