Moje wakacje z Theorinem

Johan Theorin

På stort Alvar (Na wielkim Alvarecie)

Wahlström & Widstrand, 2012, stron 262

Theorin objechał ze mną Trójmiasto i Mazury.

Autor nie rozpieszcza swoich fanów i na kolejne powieści trzeba cierpliwie czekać. Na wakacje zafundował swoim czytelnikom zbiór opowiadań Pa stort Alvar (Na wielkim Alvarecie). Jako ciekawostkę dodam, że gdyby „Alvar” był napisany przez dwa l, to można by było przetłumaczyć tytuł jako: Na bardzo poważnie.

Opowiadania te zostały napisane w latach 1985 – 2011, czyli niektóre mają na karku już ładnych parę lat. Kilka napisał na zamówienie wydawnictw, kilka dla popularnych tygodników, a jedno do niedzielnego dodatku popołudniówki Expressen.

Miejscem akcji wszystkich opowiadań jest Öland. To dość mroczne historyjki, w których często pojawia się Gerlof Davidsson, stary znajomy z kwartetu olandzkiego. Historie o olandzkich duchach, kryminalne zagadki i żartobliwe historyjki składają się na pięknie ilustrowany tom z piętnastoma opowiadaniami. Niektóre z opisanych historii pojawiły się wcześniej „śladowo” w trylogii olandzkiej. Autor wprowadza czytelnika we wstępie w niezwykły świat wyspy, a całość ilustrują prace (w czerni i bieli) artystów zwiazanych z Öland; Anity Tingskull, Charlotte Adde, Evy Sasioglu i Sture Lundgrena.

Największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Komendant, historia o nieobliczalnym, zafascynowanym wojną i bronią maturzyście, który dostaje sezonową pracę w domu spokojnej starości. Autentycznie miałam pietra, jak to się skończy.

Jedna z historii napisana jest częściowo olandzkim dialektem i mimo słowniczka na końcu książki, potrzebowałam tłumaczenia ze szwedzkiego na nasze. Pomoc Fröken N. bardzo mi się przydała.

Po prostu piętnaście perełek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *