Żoliborskie opowieści

Marcin Borkowski

Odwlekane porządki

2014, stron 169

To zbiór dziewięciu opowiadań. Łączą je bohaterowie i miejsce, w którym spędzili większość życia, a przynajmniej znaczącą jego część – warszawski Żoliborz. Można tę książkę potraktować jak sentymentalną wycieczkę w lata młodości żoliborzan, wychowujących się w czasach PRL-u, ale to nie są wspomnienia, a choć część miejsc, zdarzeń i występujących osób jest jak najbardziej prawdziwa, opisywane historie mogły mieć miejsce nie tylko tutaj. Ludzie się kłócą, kochają i mszczą wszędzie.

Nigdy nie korzystam z opisów książek, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. Ten opis znaleziony na legimi.com. jest wyjątkowo trafny, nie zdradza za wiele z treści, a jednak dobrze opisuje, czego można się spodziewać między (wirtualnymi) okładkami.

Książka trafiła w moje ręce dość przypadkowo, bo po prostu autor wybierał według tylko sobie znanego klucza pierwszych czytelników. Bardzo się cieszę, że trafiło na mnie i jeszcze bardziej, że zdecydowałam się Odwlekane porządki przeczytać. Nie należy sugerować się podtytułem „Łatwe opowiadania dla zgredów młodszych”. Nie jestem ani „młodszym zgredem”, ani w ogóle „młodsza”, a książka mi się szalenie podobała. Nie wiem co prawda jakich zgredów autor ma na myśli, bo za moich nastoletnich czasów zgredami nazywało się rodziców. Może to jednak wcale nie o takich zgredów chodzi?

Książka jest zbiorem opowiadań, ale ponieważ pojawiają się w nich ci sami bohaterowie, a splatające się historie, są kontynuowane w kolejnych opowiadaniach, to raczej miałam wrażenie, że czytam powieść. Losy bohaterów zdominowane są przez skomplikowaną polską historię. Stąd wzięły się opisane w książce konflikty i większość tajemnic. Akcja toczy się współcześnie, w czasie II wojny światowej i w czasach ustroju, który miał być jedynym słusznym, ale na szczęście skończył się ponad ćwierć wieku temu. Marcin Borkowski ma ten dar, że umie wymyślić arcyciekawą historię i równie arcyciekawie ją opowiedzieć. Snuje swoją opowieść z dystansem, lekką ironią i sporą dozą humoru. Jest tu historia syna, którego ojcem okazuje się być nie ten, który go wychowywał, dwie zbrodnie, których wyjaśnienie z niemożliwego nagle staje się zupełnie proste i historie oraz rzeczy, nie będące tym, na co wyglądają, że posłużę się tytułem jednego z opowiadań. Zalecam uważne czytanie od samego początku, bo mnogość postaci i zdarzeń, do których autor wraca w kolejnych opowiadaniach przy braku skupienia przy lekturze może popsuć tzw. efekt całościowy.

Z doświadczenia wiem, że gdyby ludzie ze sobą więcej i otwarciej rozmawiali dałoby się uniknąć wielu konfliktów i nieporozumień. Po lekturze Odwlekanych porządków doszłam do wniosku, że także odkładanie porządkowania rodzinnych pamiątek na później, może mieć bardzo istotne znaczenie.

Nie szkodzi, że Żoliborz znam tylko z nazwy. To w niczym nie przeszkadzało w delektowaniu się książką, której akcja przede wszystkim właśnie tam jest osadzona, a staranne przypisy przybliżyły mi tę warszawską dzielnicę i sprawiły, że wydaje mi się znajoma, jakbym tam kiedyś była.

Doskonały debiut! Czekam, że Marcin Borkowski wkrótce uraczy nas czytelników czymś równie doskonałym.

9/10

Warto zajrzeć TU, po bezpłatne, obszerne fragmenty Odwlekanych porządków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *