Män som hatar kvinnor czyli Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Jeżeli książkę mogłam bez mrugnięcia okiem nazwać genialną, to o filmie mogę powiedzieć tylko tyle, że jest świetny.

Nie dlatego, że jest źle zrobiony. Wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze. Wyjątkowo zgodny z treścią, lecz zabrakło w nim całej tej psychologicznej „nadbudowy”, która czyni książkę wyjątkową. Postacie są okrojone do niezbędnego minimum, choć mimo wszystko zgodne z oryginałem.

Noomi Rapace jest świetna. To dokładnie Lisbeth z powieści Larssona. W życiu nie widziałam aktorki, która potrafiłaby tak odtworzyć pierwowzór książkowy. Noomi to po prostu Lisbeth.

Mikael książkowy i filmowy to nie do końca ten sam facet. To co pisałam o nim w recenzji książki, tu w filmie jest w zasadzie niewidoczne.

To, co w książce oddawało dokładnie szwedzki klimat miejsc i postaci, w filmie jest mało zauważalne. No, ale w filmie kinowym nie da się zmieścić prawie 700 stron powieści. Ta powieść to raczej materiał na świetny serial psychologiczny z zagadką kryminalną w tle. W filmie kinowym jest akurat odwrotnie. Intryga zajęła miejsce pierwsze i reszta jest o tyle widoczna, o ile jest niezbędna dla intrygi kryminalnej.

Pewne wątki powieściowe są pominięte, pewne skrócone, a rodziny Vangerów, która w powieści odgrywa dość istotną rolę, nie poznajemy prawie wcale.

Film warto jednak obejrzeć. Gra w nim plejada doskonałych szwedzkich aktorów, choć prawda jest taka, że Noomi (właściwie nieznana nikomu aktorka) ukradła cały ten film. Jest najlepsza!

Niedługo będzie można obejrzeć kolejny film z parą Salander & Blomkvist. Właśnie czytam jego pierwowzór książkowy pod tytułem: Dziewczyna, która igrała z ogniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *