Prawda jest gdzieś tam?

Maciej Bennewicz

Wszystkie kobiety don Hułana

G+J książki, 2012, stron 302

Co to jest prawda? Czy w ogóle istnieje coś takiego? Czy każdy ma swoją własną wersję prawdy? Od pierwszych stron tej powieści zaatakowały mnie te pytania, chociaż to nie pierwszy raz. Często się nad tym zastanawiam słuchając choćby komentarzy polityków różnych opcji politycznych, dotyczących tego samego wydarzenia.

Wszystkie kobiety don Hułana to powieść, której głównym bohaterem nie jest wcale tytułowy don Hułan czyli Hirek Ułan, przezwany tak przez grupkę prześladujących go w szkole kolegów. To książka o prawdzie, a raczej względności prawdy.

Kiedy Hirek nagle znika, matka wszczyna dość desperackie poszukiwania. Dzwoni, jak sądzi, do jednego z przyjaciół syna, Piotra „Glusia” Glucka, z prośbą o pomoc w poszukiwaniach. Piotr jest kompletnie zaskoczony tym telefonem. Nie tylko nie był przyjacielem don Hułana, ale w ogóle go nie lubił i w czasach szkolnych, wraz z kilkoma kolegami go prześladował. Nie potrafi jednak odmówić matce i daje się wciągnąć w poszukiwania. Cała ta historia wydaje się być bardzo tajemnicza. Kolejne osoby, z którymi rozmawia Gluś, zamiast przybliżyć go do prawdy o don Hułanie i jego zniknięciu, tylko wszystko gmatwają.

Gluś sięga do własnych wspomnień szkolnych czasów, a w rezultacie zaczyna też analizować swoje własne życie. Konfrontację tych wspomnień ze wspomnieniami osób mu bliskich, określiłabym jako zderzenie czołowe. Ta podróż przez własny życiorys nie nastraja go pozytywnie, widzi siebie jako upierdliwego, krytycznego i oceniającego gnojka. Nie ukrywam, że całkowicie zgadzam się z tą opinią. Delikatnie mówiąc, Piotr Gluck nie wzbudził mojej sympatii. O nikim nie potrafi powiedzieć nic pozytywnego, krytykuje wszystko i wszystkich. Nawet (o zgrozo!) na bibliotekarzach nie zostawił suchej nitki, choć był nim sam jakiś czas:

Bez względu na wiek i płeć wyglądają zawsze tak samo. (…) Obowiązkowo noszą okulary, rozwleczone swetry w kolorze papieru pakowego, półbuty i zazwyczaj od stu lat nie odwiedzali fryzjera. Oczywiście są introwertykami. Mają ziemistą cerę, smutne, nieobecne spojrzenia. Brązowe półbuty są immanentną cechą bibliotekarza bez względu na płeć i wiek.*

Maciej Bennewicz jest z wykształcenia socjologiem, ze specjalizacją z psychologii. To przynajmniej częściowo wyjaśnia, skąd u autora taka świetna znajomość ciemnych zakątków ludzkiej natury. Jeżeli jego zamiarem było zmusić czytelnika do podróży przez własny życiorys, to w moim przypadku mu się to udało. Gdzie się kryje prawda i czy w ogóle istnieje prawda o nas samych i naszym życiu, jeżeli wierzyć słowom powieściowego wujka Eziego?

Gówno wiemy o innych ludziach, a o sobie jeszcze mniej.*

*cytaty z książki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *