Broszura propagandowa

Johanna Strömqvist, Mattias Pettersson, Madelene Lindberg, Johan Lundin

Księżniczka Estelle. Nasza rodzina królewska na co dzień i od święta 2012

Semic, 2012, stron 64

Wydawnictwo Semic chwali się na okładce, że wydaje tego rodzaju kronikę królewskiego rodu już od ponad 30 lat. Od niedawna zmieniono szatę graficzną okładki i jakość zdjęć też jest zdecydowanie lepsza. Nasza rodzina królewska na co dzień i od święta 2012, to obowiązkowa lektura starszych wiekiem rojalistów. Inni zaglądają do niej z ciekawości, że może trafi się jakieś interesujące zdjęcie lub komentarz do wydarzeń. Jest to tak wyretuszowany portret szwedzkiej dynastii Bernadotte, że przeglądając ją podziwiam to mistrzostwo świata propagandy. Tytuł sugeruje, że to wydanie będzie poświęcone najmłodszej z rodu Bernadotte, ale nie jest.

Od jakiegoś czasu szwedzki dwór koncentruje się na ukrywaniu kolejnych skandali, ale z mizernym skutkiem. Następczyni tronu postawiła na szczęśliwy związek i ku rozpaczy ojca popełniła mezalians. Zaraz potem wyszły na wierzch kłopotliwe fakty z rozrywkowego życia króla, kiedy jeszcze mu się więcej chciało i więcej mógł. Nieśmiały książę Carl Philip dostał, za przeproszeniem,  w mordę przed dyskoteką, gdzie balował z obecną narzeczoną, gwiazdką jakiegoś telewizyjnego reality show. Starsza siostra księcia, temperamentna Madeleine zerwała zaręczyny, bo okazało się, że jej świetnie urodzony i wykształcony przyszły mąż nie dość, że miał problemy z rozporkiem, to jeszcze rozpisała się o tym cała skandynawska prasa. Księżniczka uciekła więc lizać rany do USA, a tam szybko znalazła nowego narzeczonego, z niezłym wykształceniem i kasą, bankstera Chrisa. Ślub wkrótce, tym razem na koszt papy króla. Naród się buntuje, podobno więcej niż połowa chce abdykacji króla, a oprócz tego większość nie chce się dokładać do kolejnych królewskich ślubów. Tak w telegraficznym skrócie można zreferować żywot członków szwedzkiej rodziny numer jeden. O niczym takim jednak nie przeczyta się w tej książce.

Otwieram rocznik 2012 wydawnictwa Semic i czytam w pierwszym zdaniu: nasza rodzina królewska miała naprawdę bajeczny rok.

Hm… poza jedynym wydarzeniem, ja poddana, nie zauważyłam niczego bajecznego. Tym jedynym wydarzeniem były według mnie narodziny córki Victorii i Daniela, czyli kolejnej królowej Szwecji, Estelle.

Serdecznie gratuluję szczęśliwym rodzicom i cieszę się ich szczęściem. Reszcie, mniej lub więcej, współczuję.

P.S. Nie obeszło się oczywiście bez krytyki imienia małej księżniczki, a szwedzki historyk numer jeden, Herman Lindqvist nie tylko się oburzył, ale nawet obraził za to imię! Powiedział, że bardziej pasuje jakiejś królowej dyskotek, niż przyszłej królowej Szwecji. Jestem pewna, że będzie musiał to odszczekać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *