Kobieca agencja detektywistyczna nr. 1, czyli egzotyka ekstremalna

Coraz częściej łamię zasadę, że najpierw książka, a potem film na jej motywach. Jednak tym razem było to całkiem niezłe posunięcie. Obejrzałam pierwszy odcinek (siedmioodcinkowego) serialu nakręconego na podstawie powieści Alexandra McCalla Smitha pod tym samym tytułem. Już pierwsze kadry filmu przeniosły mnie w miejsce tak egzotyczne, że chyba gdybym tego nie zobaczyła, to nie umiałabym sobie tego wyobrazić.

Nie sądzę, że obejrzę cały serial, bo wątki kryminalne tej sfilmowanej powieści są, jak dla mnie, ekstremalnie naiwne. Wolę zdecydowanie kryminały z głębszą i bardziej skomplikowaną intrygą. Ten film to pomieszanie historii detektywistycznej dla kilkulatków z opowieściami z cyklu „pieprz i wanilia”.

Precious Ramotswe grana przez Jill Scott zakłada w stolicy Botswany damskie biuro detektywistyczne. Nigdy bym się nie domyśliła, że akcja toczy się w stolicy gdybym nie przeczytała opisu filmu. Wydawało mi się, że miejscem akcji jest jakaś dziura przyklejona do piaszczystej drogi prowadzącej donikąd.

Sama Precious (kobieta w rozmiarze 50++, ubrana w koszmarne sukienki, które cały czas rozpraszały moją uwagę) nie pozbawiona jest sprytu i umiejętności logicznego myślenia. Nie używa perfum, nie spuszcza ręcznego hamulca dodając gazu i przełyka bez mrugnięcia okiem obelgi, które ją spotykają z powodu nadwagi, dalej beztrosko objadając się ciastkami. Ale to wszystko za mało, żeby zbudować interesującą osobowość.

Jest w filmie kilka nietuzinkowych postaci; zwariowana sekretarka i fryzjer gej, który ma zakład fryzjerski w sąsiedztwie siedziby biura detektywistycznego. Są też naiwni do bólu przestępcy i ludzie na wskroś uczciwi. Oprócz tego czarownicy, czary i talizmany. Prawdziwa mieszanka ludzkich charakterów w egzotycznej scenerii Botswany.

Jeżeli ktoś lubi takie klimaty… niech ogląda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *