Poznacie ją już niedługo (jeżeli będziecie chcieli)

Urodzona w drugiej połowie ubiegłego wieku widziałam, czytałam i przeżyłam już nie jedno. Coraz trudniej mnie pozytywnie zaskoczyć, negatywne zaskoczenia zdarzają mi się średnio raz w tygodniu. Po trzynastym nie spodziewam się nigdy niczego dobrego, dokładnie od 13 grudnia 1981. A tu taka niespodzianka!

Byłam dziś (13!) na spotkaniu autorskim z Karin Alfredsson. Jedna z jej książek czytałam zupełnie oszołomiona. Jest tak realistyczna, że trudno uwierzyć, że nie napisała jej Polka. Mam na myśli jej powieść Klockan 21:37 (Godzina 21:37). Jest to jej trzecia powieść z lekarka Ellen Elg w roli głównej. Akcja pierwszej toczy się w Zambii, drugiej w Wietnamie, a trzeciej właśnie w Polsce. Mamy jeden egzemplarz tej powieści w bibliobusie i namawiam czytelników do jej wypożyczania. Z reguły z dobrym rezultatem. Książka nie stoi nigdy na półce dłużej niż dzień, dwa.

Każda z jej książek o doktor Ellen zaczyna się wstępem: wszystko co ważne w tej opowieści jest prawdą. Wszelkie podobieństwa do zdarzeń rzeczywistych są zamierzone. Epilogiem każdej jest zbiór faktów i źródeł, z których autorka korzystała i którymi się inspirowała mieszając je z literacką fikcją.

Określiłabym Karin Alfredsson jako pisarkę paradokumentalną z misją do wypełnienia. To kobieta z bogatym życiorysem zawodowym: dziennikarka, pisarka, reporterka Aftonbladet, szef programowy telewizji szwedzkiej, gospodyni bardzo dobrego programu reporterskiego Kalla fakta w TV4, uniwersytecki wykładowca dziennikarstwa w Szwecji i za granicą.

Od kilku lat pisze powieści demaskujące warunki życia kobiet w różnych strefach kulturowych. Klockan 21:37, to książka poświęcona sytuacji polskich kobiet. Autorka skoncentrowała się na problemie aborcji. Sporo mówiła na ten temat na spotkaniu. W latach 60-tych to Szwedki wyjeżdżały w tym celu do Polski, teraz jest odwrotnie. Autorka nie darzy sympatią fanatycznych katolików i polskiego papieża, który, jak to określiła, spowodował, że czas w Polsce zaczął biec do tylu i Polska obecnie bardziej przypomina swoimi uregulowaniami prawnymi zacofane kraje afrykańskie i bliskowschodnie, niż europejskie. Autorka piętnuje w swych powieściach skrajną religijność i tradycje kulturowe niezależnie od wiary, oraz ich negatywny wpływ na życie jednostki, a szczególnie kobiet.

Za kilka tygodni właśnie ta jej powieść ukaże się w Polsce. Bardzo jestem ciekawa jak zostanie przyjęta. Nie mam wątpliwości, że tylko ze względów marketingowych właśnie tym tytułem Karin zadebiutuje w Polsce. Nie sądzę jednak, żeby wydawnictwo odważyło się na wykorzystanie oryginalnej okładki szwedzkiego wydania (a może jednak?). Będzie to najprawdopodobniej mocne wejście Karin Alfredsson na polski rynek, biorąc pod uwagę za jaki skandal uznały tę książkę i jej okładkę skrajnie prawicowe kręgi Polaków w Szwecji. Karin jest ciekawa jak książka zostanie odebrana przez szerszy krąg polskich czytelników. Ma nadzieję na merytoryczną dyskusje, a nie pyskówkę i obrzucanie błotem pozbawionym argumentów, z którym spotkała się ze strony szwedzkiej Polonii.

Obecnie Karin Alfredsson pochłonięta jest realizacja dużego projektu Cause of Death: Woman. W tym celu odwiedzi kilka krajów rozrzuconych po różnych kontynentach. Nieskromnie się przyznam, że zaoferowałam swoją pomoc przy szwedzkiej części tego projektu. Niewykluczone, że moje 17 lat pracy w pozarządowej organizacji pomagającej maltretowanym kobietom będzie mogło być wykorzystane w tym projekcie.

Jestem oczarowana Karin Alfredsson. To niezwykła osobowość. Ponad godzinne spotkanie z autorką mignęło mi jak chwila. Myślę, że mniej więcej setce osób, które pojawiły się na tym spotkaniu, czas minął równie szybko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *