Czwarte spotkanie z mistrzem

Jussi Adler-Olsen

Journal 64

Bra Böcker, 2012, stron 415

Dukając po duńsku, mozoląc się z angielskim, węszyłam w sieci, co tam słychać u mojego jednego z dwóch, wyjątkowo ulubionych pisarzy. Nie ukrywam, że wytropić czegoś bardzo aktualnego się nie dało. Nawet autorska strona pisarza lekko kuleje. Nie ma tam też żadnych pocieszających wieści, że kolejny tom o Departamencie Q się pisze. Wygląda raczej na to, że autor jest zajęty odbieraniem kolejnych nagród, bo gdzie tylko pojawi się przekład jego powieści, tam zaraz, jak z rękawa, sypią się kolejne nagrody i wyrazy uznania. Ostatnio w Niemczech, Szwajcarii i Japonii. Czyżby z tego powodu brakowało czasu na pisanie?

Doszperałam się za to dwóch kolejnych, wcześniejszych książek autora, oprócz debiutanckiego Alfabetu, napisanego w 1997 roku. W 2003 napisał Og hun takkede guderne, a w 2006 Washington dekretet. Niestety, ani jedna ani druga nie ukazała się do tej pory w jakimś zrozumiałym mi języku.

Journal 64 to historia oparta częściowo na faktach. Departament Q, czyli znane z trzech wcześniejszych powieści trio: Carl, Assad i Rose zajmują się kolejną starą sprawą. Zaginięciem ponad dwadzieścia lat temu, starszawej burdelmamy nikt się wtedy dostatecznie nie przejął i sprawa została nierozwiązana. Kiedy akta sprawy trafiają w ręce Rose, śledztwo rusza nieoczekiwanie z miejsca. Dociekliwa Rose odkrywa, że w tym samym czasie zaginęło więcej osób. Jednak dopiero karta pacjenta nr 64 pozwoli rozwiązać tę zagadkę. Historia okaże się bardziej skomplikowana niż się na początku wydawało, znajdą się też ludzie gotowi na wszystko, żeby dalej pozostała nierozwiązana.

Jak to zwykle bywa w powieściach Jussiego Adlera-Olsena, teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Tak więc, oprócz śledztwa prowadzonego przez Departament Q, powoli, po kawałeczku, dowiadujemy się co się stało ponad 20 lat temu. Na wyspę Sprogø (widoczna na zdjęciu poniżej), przez wiele lat wysyłano kobiety, które oceniano jako niebezpieczne lub niepożądane w społeczeństwie. Skazane na bezterminową izolację i zapomnienie egzystowały tam w nieludzkich warunkach. Jedną z tych kobiet jest bohaterka powieści, Nete. Udało jej się wydostać z wyspy i zacząć nowe życie. Kiedy dopadły ją demony z przeszłości, to co starała się ukryć i zapomnieć, nagle rujnuje jej z trudem ustabilizowane życie. Wymyśliła więc iście diabelski plan definitywnego rozprawienia się z przeszłością, raz na zawsze.

Tylko to wystarczyłoby na interesującą powieść sensacyjną i gdyby autorem nie był Jussi Adler-Olsen, tak by pewnie było. Jednak autor oprócz tego serwuje ciąg dalszy historii strzelaniny, w której Carl został ranny, a także śledztwo z 1978 roku, w sprawie śmierci w niewyjaśnionych okolicznościach stryja Carla. Dochodzenie może być wznowione, ponieważ pojawiły się nowe fakty, a w związku z tym dwóch podejrzanych, sam Carl i jego kuzyn Ronny. Do tego wszystkiego porcja perypetii sercowych i rodzinnych Carla oraz kilka kolejnych tajemnic Rose.

Wszystko kończy się efektownym, iście filmowym finałem, a ponieważ nie wiem, czy autor pisze kolejną historię o Departamencie Q, porządnie się bałam, czy czasem nie zamierza uśmiercić głównych bohaterów.

Krótko mówiąc, kolejna doskonała powieść Jussiego Adlera-Olsena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *