Jak to się robi w polityce

Jurij Woronin, Rinat Wałujew

Eva. Życie kobiety sukcesu

Wydawnictwo Cel, 2012, stron 200

Eva Woronina i Wałujewa to tak naprawdę nie jest książka o konkretnej polityk, ani nawet o kobietach politykach w ogóle. Wszystko jest tu bardzo tajemnicze, tytuł, autorzy i nawet sama okładka. Spogląda z niej kobieta ustylizowana raczej na call-girl, niż kobieta polityk. Z tyłu okładki Julia Tymoszenko w koronie z warkocza i ostrzeżenie autorów: „To nie jest książka o Julii Tymoszenko, choć losy obu tych kobiet są podobne.” Można by jeszcze chyba dodać, że miejsce akcji, Bałtyka, to nie Ukraina choć ich losy też są podobne.

Przyznam się, że już w trakcie czytania tej książki dokładnie przeryłam internet, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o pierwowzorze Evy, czyli Julii Tymoszenko. I im więcej czytałam, tym mniej wydawały mi się podobne. Miałam poczucie, że autorzy bawią się mną i próbują mną manipulować, czy też udowodnić mi jak łatwo manipulować czytelnikiem. Przecież ja nie jestem w stanie odróżnić co jest prawdą, a co fikcją. Sami autorzy są nie mniej tajemniczy niż ich książkowa bohaterka. Nie znalazłam na ich temat nic więcej niż można przeczytać z tyłu okładki.

Zwróciłam więc zamiast tego uwagę na inne szczegóły, na tło zdarzeń. Może nawet o to autorom chodziło? Eva, dziewczyna ze społecznych nizin z uporem pnie się po szczeblach kariery politycznej i nie zamierza się zadowolić byle czym, bez względu na koszta. A wszystko to nie dzieje się w próżni. Upadek ZSSR, powstawanie nowych państw, tworzenie się nowych elit politycznych i wielkich fortun, mechanizmy władzy i wszechobecna korupcja to prawdziwi bohaterowie tej książki.

Mimo wszystko nie da się uniknąć porównań Evy z Julią Tymoszenko, a Bałtyki z Ukrainą. Zbyt dużo je łączy. Autorzy podróżując po Bałtyce, rozmawiając ze znajomymi Evy, wychowawcami, dziennikarzami, politykami i „ojcami” jej sukcesu, sugestywnie kreślą portret kobiety, która poświęcając rodzinę i przyjaciół konsekwentnie dąży do celu.

– Z Saszą Szmidtem widziałaś się?

– Oczywiście tatusiu, tak jak kazałeś. Z jego prawnikiem jestem w stałym kontakcie. Spotykanie się z Saszą częściej byłoby nadto ryzykowne. Z resztą, i tutaj w szpitalu, ściany moga mieć uszy.

– Ty też ryzykujesz, spotykając się ze mną.

– Nie martw się. Wszystko dyskretnie załatwione. Jutro odlatuję do Naarvy i śladu po mnie w Moskwie nie będzie.

– Spotykasz się z kimś z dawnych przyjaciół?

– Chciałabym tatusiu, ale doskonale rozumiesz, że nie mogę. Chodzi o te ślady właśnie.*

Co drugi rozdział Evy, to coś w rodzaju monologu wewnętrznego samej bohaterki, który odsłania starannie ukrywane przed światem, strony jej osobowości. Dzięki temu zabiegowi można się przekonać, że nawet żelazna dama może mieć w sobie spore pokłady wrażliwości.

Interesująca lektura. Mam teraz ochotę przyjrzeć się każdemu politykowi przez lupę.

* fragment książki

Przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Cel i portalu www.czytanieszkodzi.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *