To nawet nie była sobota!

Bo gdyby była, to może szok byłby ciut mniejszy. Zwykle targowe soboty poświęcone są szeroko pojętej sensacji. Ja byłam na targach w czwartek, wiec nawet nie marzyłam, że mogę spotkać Johana Theorina.

Już sam widok jego najnowszej powieści wprawił mnie w osłupienie. Premierę zapowiadano na 29 września. No cóż, targi rządzą się własnymi prawami. I całe szczęście.

Już wcześniej pisałam, że przyglądając się górom ułożonym z jego powieści nagle zauważyłam, że obok mnie stoi sam autor! Zanim się ocknęłam z osłupienia było już za późno, żeby zamienić z nim choć parę słów. Dopadła go para dziennikarzy. Ona zadawala pytania cały czas coś skrzętnie notując, a on z obiektywem wielkości armatniej lufy pstrykał zdjęcia jak oszalały. Zanim oprzytomniałam i zeszłam z drugiego planu obiektywu minęła pewnie chwila lub dwie.

Johan znosił wszystko ze spokojem, pozował na tle góry swojej ostatniej powieści. Miałam cały czas dziwne wrażenie, ze wolałby być jednak gdzie indziej. Niby się uśmiechał uprzejmie, odpowiadał na pozdrowienia, ale wyglądał na kogoś zagubionego w tym tłumie. Stałam lekko na uboczu i widząc to wszystko nie miałam ochoty narzucać się ze swoimi zachwytami. Po dziennikarzach dorwało go kilka fanek, wiec wpisywał dedykacje z autografem i znów uśmiechał się uprzejmie. Z rąk fanek wyrwała go młoda dziewczyna, która po chwili okazała się być prowadzącą spotkanie z nim na scenie wydawnictwa. Na widowni zebrał się tłum. Wiele osób na pewno wiedziało wcześniej o spotkaniu, ja zauważyłam informację o nim tylko kilka minut wcześniej.

Prowadząca była żenująco nieprzygotowana. Widać było, że książkę, którą akurat promowano najwyżej w pośpiechu przekartkowała. O wcześniejszych powieściach Theorina miała jeszcze bledsze pojęcie. Nie wiedziała nawet, że napisał do tej pory trzy i zdziwiła się, kiedy powiedział, że obecnie pracuje nad czwarta, tez o Öland. Żenada!

Autor opowiadał o genezie powstania Sankta Psyko. Był na wakacjach z rodziną, w jakimś mieście szedł ulicą obok wysokiego więziennego muru, na którego szczycie widoczne były zwoje kolczastego drutu. Ten widok utkwił mu w pamięci na długo i był inspiracją do napisania tej powieści. Zrobił sobie w tym celu przerwę w pisaniu kwartetu olandzkiego. Dopiero po napisaniu tej powieści wspomnienie tego muru przestało go przesladować. Mówił, że nie miał zamiaru pisać kolejnej przerażającej historii, po prostu samo mu to tak zawsze wychodzi. Jest pewny, że każdy kto ma dzieci czytając Sankta Psyko zrozumie jego niepokój, któremu dał wyraz właśnie na kartach tej książki.

Mowił też, że jest facetem, który ma mnóstwo fobii i pisząc powieści daje upust uczuciom, które nim zwykle targają. Boi się wielkich budowli, Öland jest dla niego miejscem przerażającym, trzęsie się jako rodzic o bezpieczeństwo dzieci, bo wie, że nie może ich przecież odizolować na zawsze od całego świata.

Na zakończenie powiedział, że to co dla nas jest nowością, czyli Sankta Psyko, dla niego jest już przeszłością. Teraz zajęty jest pisaniem ostatniej części kwartetu olandzkiego i kompletowaniem do niej głównych bohaterów, wczasowiczów, bo na Öland będzie tym razem lato pełne turystów.

Prowadząca zapytała, czy ktoś ma jakieś pytania sprawiając wrażenie, że z góry wie, że pytań nie będzie. Wyrwał się jednak jakiś fan, który o coś zapytał. Nie było go w ogóle słychać w ogólnym harmiderze. Johan wstał i podszedł do niego, wyglądało to, jakby delikwent z publiczności wyszeptał mu pytanie na ucho. Jak się nie słyszy pytania, to odpowiedź wydaje się być kompletnie bez sensu.

Sama miałam ochotę zapytać Theorina, czy nie mógłby szybciej pisać, bo czekanie na kolejną powieść wydaje mi się trwać całą wieczność, ale nie dano mi szansy. Prowadząca poderwała się, jakby się pod nią krzesło zapaliło i zachęciła do kupowania powieści, w której autor oczywiście od razu złoży autograf. Nagle cały tłum runął na mnie, bo okazało się, że stoję oparta o stół, przy którym Johan będzie podpisywał książkę. Ledwie uszłam z życiem…

Dziś dzień oficjalnej premiery powieści. Mam ją i w pracy udało mi się nawet ukradkiem przeczytać ponad 20 stron. Przede mną długi weekend i Sankta Psyko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *