Nieznośna ciężkość czytania wakacyjnego

Zabrałam na wakacje sporo książek, ale czytanie idzie mi kiepsko. Chociaż Johan Theorin byłby pewnie zadowolony, gdyby wiedział, że ktoś czyta zbiór jego nowel nie w jeden wieczór, a już TRZECI tydzień!

Noszę książkę ze sobą wszędzie, albo pod pachą, albo w torebce (całe szczęście, że oplastikowana) i podczytuję po kawałku, rozpraszana innymi wrażeniami: cudowna latte w Coffeeheaven, sopockie spotkanie z opty2, księgarniane półki (co nieco kupiłam i wkrótce się pochwalę), bunkry Wilczego Szańca, zachód słońca w Mikołajkach, jezioro Niegocin w słońcu, a po chwili w deszczu, mrągowskie zakątki znane z dzieciństwa i po latach z sentymentem odkrywane na nowo, fantastyczne jezioro Czos.

I tak będzie jeszcze do końca przyszłego tygodnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *