Tęsknota i patriotyzm a długość i szerokość geograficzna

Janusz Rolicki

Wyklęte pokolenia

Wydawnictwo Nowy Świat, 2011, stron 479

My jesteśmy pokoleniem wyklętym, a ci, którzy przyjdą po nas, straconym. Kraj i wolne życie w Polsce będą mogły odbudować w przyszłości dopiero następne generacje, które przyjdą po naszych dzieciach.*

Te słowa pisze jesienią 1943 roku w nigdy nie wysłanym liście do przyjaciółki 78-letnia Maryla, nestorka rodu Zabiełło-Krzemieńskich i bohaterka powieści Janusza Rolickiego Wyklęte pokolenia. Uważam, że listy Maryli to najlepszy kawałek tej sagi rodu Krzemieńskich. Powieść opisuje naznaczone wieloma tragediami losy rodziny, od czasów powstania styczniowego do końca II wojny światowej. Akcja powieści toczy się na Ukrainie, w Rosji, na Syberii i w Polsce. Autor mówi o powieści tak:

To fabuła oparta na historiach i mitach rodzinnych – jakie zwykle, niemal każdemu z nas towarzyszą od dzieciństwa w postaci bardziej lub mniej prawdziwych ustnych opowieści „przy kominku”.*

Powieściowa rodzina Krzemieńskich to potomkowie pułkownika wojsk koronnych króla Stanisława Augusta. Mieszkańcy wielkiego majątku na kresach, których część, mimo nieustających prób rusyfikacji nie poddaje się i czuje się Polakami. Zabory, rewolucje i wojny ciężko doświadczają kolejne pokolenia. Dramatyczna ucieczka przed bolszewikami z Odessy do Polski, mająca być spełnieniem marzeń starannie pielęgnowanych latami, okazuje się być rozczarowaniem. W Rosji traktowani jak Polacy, w Polsce są pół-Rosjanami. Przywiązanie do polskości i tęsknota za Polską to motyw przewodni całej powieści. Nie ma tu jednak (na szczęście) napuszonego, histerycznego patriotyzmu, którego nie trawię. Sama mieszkam od lat za granicą i tęsknię za Polską, choć tej, z której dawno temu wyjechałam i tak już nie ma. Z Polski, którą znam zostali już tylko ludzie, którzy mówią tym samym językiem co ja. Jednak i tak tęsknię, mimo, że dzisiejsza Polska jest mi znana przede wszystkim z telewizji.

A Polska pomimo całej rodzinnej mitologii pielęgnowanej przez jej ojca, a następnie przez nią samą jeszcze w domu rodzinnym, a potem kultywowanej w Jaremówce na Ukrainie, po bliższym poznaniu wydała jej się tak naprawdę zimna i oschła. Ludzie, jak stwierdziła z przykrością, byli tutaj na ogół sobie obcy, zabiegani i pozbawieni emocjonalnego ciepła. Polska wydawała się lepsza, gdy leżała gdzieś za górami i za lasami i była obiektem odwiecznych niespełnionych westchnień i tęsknoty kolejnych pokoleń. Natomiast ta realna, zastana tu i teraz nad Wisłą i Wartą okazała się krajem, w którym ludzie byli samolubni, interesowni, a często i zagubieni, a jeśli w kimś byli zakochani to w pierwszej kolejności w sobie.*

Ja, co prawda, nie wychowuję dzieci w kulcie ojczyzny, ale stanęłam na głowie, żeby mówiły po polsku bez obcego akcentu i nigdy nie wstydziły się swoich korzeni. Udało się, co uważam za spore osiągnięcie.

Szybko Maryla odkryła, że ludzie są z natury nietolerancyjni, egoistyczni i nade wszystko pragną mieć kogoś, jak mówiła, do kuksania.*

Niestety, to też odczułam już nie raz na własnej skórze. Odkąd mieszkam poza krajem moje (rzadkie z resztą) krytyczne uwagi odbierane są obecnie jak policzek mimo, że jesteśmy przecież narodem malkontentów chętnie krytykujących wszystko i wszystkich. Wygląda na to, że prawo do krytyki mają jednak tylko ci, którzy mogą się pochwalić zameldowaniem gdzieś między Wisłą a Odrą.

Wyklęte pokolenia to powieść historical fiction dla wszystkich tych, którzy nie identyfikują polskości z działalnością radia Maryja, a patriotyzmu nie mylą z nacjonalizmem.

* cytaty z książki

Przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nowy Świat i portalu www.czytanieszkodzi.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *