Mocny kop dla wyobraźni

Janne Teller

Om det var krig i Norden (Gdyby w Skandynawii była wojna)

Lilla Pirat Förlaget, 2012, stron 61

Niby niewielka książeczka, a jednak bardzo rzuca się w oczy. A jak się ją przeczyta, to na pewno nie da się tak łatwo zapomnieć. Wygląda jak paszport, w zasadzie taki sam format i kolor okładki. Nie sposób jej nie zauważyć wśród masy innych książek.

Tytuł, Gdyby w Skandynawii była wojna też zwraca uwagę. Kilkaset lat bez konfliktów zbrojnych na pewno utrudnia wyobrażenie sobie Szwecji ogarniętej wojną i jest nie lada wyzwaniem dla wyobraźni. Książeczka przeznaczona jest przede wszystkim dla młodego czytelnika, daje niezłego kopa i po paru stronach lektury nie trudno o wrażenie, że wokół szaleją wichry wojny.

Co byś zrobił, dokąd byś uciekał?

Od tego pytania autorka zaczyna snuć swą opowieść „co by było gdyby”. Bardzo interesujący i sugestywny eksperyment myślowy, zwłaszcza, że autorka cały czas narzuca możliwy rozwój wypadków, a czytelnik, bardziej nie chcąc niż chcąc, podporządkowuje mu się. To nie gdzieś tam jest wojna, to nie do Szwecji przybywają tłumnie uciekinierzy. Wojna jest tu w Szwecji i to czytelnik jest uciekinierem.

Szwedzki dyktator bez litości ściga wrogów, czyli wszystkich zwolenników demokracji, a zwłaszcza tych aktywnych. Takim jest na przykład twój ojciec, profesor filozofii, poseł riksdagu. Udało mu się opuścić Szwecję, ale ty, twoja matka, siostra i brat nie zdążyliście tego zrobić. Mieszkacie w piwnicy, bo dom jest zbombardowany. Nie ma prądu, ani wody. Przemykasz ulicami o zmierzchu, bo snajperzy strzelają z dachów do wszystkiego co się porusza. Matka ma poważne powikłania po zapaleniu płuc, siostra leży w szpitalu postrzelona w głowę, ale nie ma środków, żeby otrzymała pomoc, której potrzebuje, brat przyłączył się zwolenników nowego porządku i walczy gdzieś na froncie w Danii. Zbliża się zima.

Jedynym miejscem gdzie jest szansa przeżyć są kraje o innej kulturze i religii. I tak po wielu perypetiach, niejednokrotnie narażając życie, znajdujesz się w końcu w Egipcie, na razie w obozie dla uchodźców, gdzie wszyscy patrzą na ciebie podejrzliwie. Nie wiesz, czy cię nie deportują do Szwecji, ale nareszcie nikt nie strzela, wreszcie nie marzniesz i nie głodujesz.

Jesteś białym chrześcijaninem, nie znasz języka, arabskich liter, czyli właściwie jesteś jakby analfabetą. Czego tu chcesz? Skoro stać cię było, żeby tu przyjechać, to znaczy, że miałeś za co, czyli nie miałeś u siebie aż tak źle. Wielu ludzi przecież zostało w Szwecji, może to właśnie oni są w gorszej sytuacji i bardziej potrzebują pomocy? Wydało się, że twój brat jest oficerem w armii dyktatora. Czy Ty jesteś w ogóle uciekinierem, a może jesteś szpiegiem?

Jedyne o czym marzysz, to powrót. Tylko dokąd?

Autorka napisała tę książkę w 2001 roku, kiedy w Danii, fala wrogości wobec uciekinierów zaczęła lawinowo narastać i niestety do tej pory książka się nie zdeaktualizowała. Wręcz przeciwnie, uważam, że jest teraz bardziej aktualna niż kiedykolwiek. Po raz pierwszy tekst ukazał się jako esej w duńskim periodyku dla nauczycieli. Autorka przekonana, że dla wielu wyobrażenie sobie, że mogą być kiedykolwiek uciekinierami, jest równie prawdopodobne jak życie na Marsie, spróbowała zmusić ich do spojrzenia na problem oczami uciekinierów z krajów ogarniętych wojną lub wewnętrznymi konfliktami.

Książka została wydana w kilku językach i wszędzie, gdzie się ukazała wzbudzała wiele emocji. Nieprawdopodobne wyzwanie dla wyobraźni, zmuszające do przemyśleń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *