Wybaczą?

Janina Bauman

Nigdzie na ziemi

Powroty

Opowiadania

Wydawnictwo Officyna, 2011, stron 301

Trudna sztuka pisania o sobie, według mnie, udała się Janinie Bauman tylko częściowo. Paradoksalnie to, co jest autobiograficznym wspomnieniem (Nigdzie na ziemi) jest tylko dość lakoniczną kroniką wydarzeń. Spodziewałam się raczej mocno emocjonalnych opisów powojennej rzeczywistości.

Janina Bauman opisuje swoje powojenne losy bez większych emocji. Kiedy skończyła się II wojna światowa i bomby przestały lecieć ludziom na głowy, wojna nienawiści trwała dalej, a jej punktem kulminacyjnym w Polsce był rok 1968. I właśnie w tym momencie kończą się wspomnienia autorki. Janina Bauman przedstawia swoje losy w formie luźnych, mało osobistych notatek, przeplatając je wstawkami z teraźniejszości (czasy współczesne to też żaden sielski obrazek). Możliwe, że spowodowane jest to skromnością i pokorą autorki, która ma sobie wiele do zarzucenia. Może bała się, że zbyt osobista forma wspomnień zostanie źle przyjęta?

…nie podły charakter sprawił, ze w dwanaście lat później popełniłam czyn podły. To bezdenna naiwność i chorobliwa, błędnie ukierunkowana ambicja zrobiły ze mnie denuncjatorkę. Czy to mnie usprawiedliwia? Jeśli uznacie, że nie, zabraknie mi słów na swoja obronę.

(str.61)

Nie mnie oceniać życie i wybory, których dokonywała autorka. Nie ulega jednak wątpliwości, że należała do grona osób, dzięki którym komunistyczny reżim mógł sprawniej inwigilować kręgi elit intelektualnych. Oprócz tego, że była pionkiem przesuwanym po szachownicy zgodnie z zasadami ustalanymi w KC, sama miała niemały wpływ na przesuwanie innych pionków na tej szachownicy.

Autorka przytacza słowa Martina Niemöllera, niemieckiego pastora, które mogłyby być mottem dla jej wspomnień:

”W Niemczech naziści przyszli po komunistów. Nie protestowałem, bo nie byłem komunistą. Następnie przyszli po Żydów. Nie protestowałem, bo nie byłem Żydem. Potem przyszli po członków związków zawodowych. Nie protestowałem, bo nie byłem członkiem związku zawodowego. Później przyszli po katolików, jestem protestantem, wiec nie sprzeciwiałem się. Wreszcie przyszli po mnie… I wtedy nie było już nikogo, kto by stanął w mojej obronie”. (str.184)

W podobną pułapkę wpadła autorka. Przymykała oczy na to co się dzieje, dopóki jej samej to nie dotyczyło. Oddała legitymację partyjną dopiero wtedy, gdy zaczęła być prześladowana. Osaczona, wraz z rodziną opuściła Polskę w 1968 roku. Jej wspomnienia to jeden z głosów dokumentujący bolesny rozdział naszej powojennej historii, tym ciekawszy, że to wspomnienia polskich Żydów.

Powroty i Opowiadania zawierają, oprócz sugestywnych opisów rzeczywistości, prawdziwą mieszankę wybuchową uczuć. Główni bohaterowie cierpią i tęsknią, często targani są sprzecznymi uczuciami. Ich żydowskie pochodzenie ma decydujący wpływ na ich dalsze losy, a uczucia na wybory, których dokonują. Wydaje mi się, że to wlaśnie w opowiadaniach ujawnia całą gamę własnych emocji i przemysleń, o których nie odważyła się napisać we wspomnieniach Nigdzie na ziemi. Niełatwo jest w krótkiej formie przekazać aż tyle, ale Janina Bauman to potrafi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *