John Rebus, podróżnik po zakamarkach własnego umysłu

Ian Rankin

Czarna księga

Wydawnictwo Albatros, 2009, stron 383

To piąta książka z rebusowej serii. Od historii z Supełków i krzyżyków minęło w życiu Johna Rebusa mniej więcej sześć lat. Tyle samo minęło między napisaniem jednej i drugiej powieści, czyli można zaryzykować stwierdzenie, że autor trzyma się strategii czasu rzeczywistego. Niestety rynek wydawniczy już nie. Seria z Rebusem tłumaczona jest i wydawana według zasady chybił-trafił. Nie ma w wydawanych książkach nawet żadnej chronologicznej listy całej serii. Trzeba się nieźle naszukać, żeby rozwiązać ten „rebus”. Zaczęłam wiec zupełnie nieświadomie czytać serię od środka, żeby potem wrócić do samego początku. Teraz znów przeskoczyłam trzy kolejne tytuły, bo po prostu nie są jeszcze dostępne po polsku.

Rebus z Czarnej księgi to już nie sierżant a inspektor, jeszcze bardziej zgorzkniały i zgryźliwy niż sześć lat temu. Prawdę mówiąc, czytając Supełki i krzyżyki, a potem Czarną księgę w ogóle zastanawiałam się, czy to na pewno dzieło tego samego autora. Wiem, że tłumacz zawsze odciska swoje piętno na książce (te tłumaczył ktoś inny), ale mimo wszystko ta pierwsza kojarzy się raczej z nowelką, czy dłuższym opowiadaniem, a nie powieścią. To nie jest zasługą tłumacza. Wygląda na to, że Ian Rankin pisząc Rebusa po prostu z czasem się „rozkręcił”. Zupełnie inny sposób narracji, nie pozbawiony elementów czarnego humoru, który uwielbiam.

Czarna księga to świetna powieść kryminalna, choć wątek kryminalny ma dla mnie w tym przypadku ciągle drugorzędne znaczenie. Mnie fascynuje sam Rebus, facet o pogmatwanym życiu osobistym podlewanym alkoholem, którego nie da się oddzielić od życia zawodowego. Urodzony policjant (pewnych cech, które powinien mieć policjant nie można się nauczyć) myślący i pracujący w sposób niekonwencjonalny, ale niezwykle skuteczny, szorstki w obejściu i podejrzliwy, nie bardzo lubiany w pracy, grzebiący w dawno zamkniętych śledztwach, zwolennik zasady: niech kara dorówna zbrodni. Sam zaczyna mówić o swoim życiu, że przypomina czarną komedię. Kobieta, którą kochał, z dnia na dzień wystawiła mu walizkę za drzwi i zmieniła zamek w drzwiach. Powrót do własnego domu, to powrót na kanapę w pokoju stołowym, bo mieszkanie wcześniej wynajął studentom, nie wie nawet dokładnie ilu i trochę czasu mu zajmie zanim się w tym rozezna. Mogłabym o nim jeszcze długo pisać, ale nie chcę zdradzić nic z treści książki, wiec na tym poprzestanę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *