Hańba, czyli konsekwencje ulegania instynktom

Przyznam się, że niezbyt chętnie czytam laureatów literackiej nagrody Nobla. Należy do nich też John Maxwell Coetzee. Nie zamierzałam czytać jego sławnej Hańby, ale z ochotą obejrzałam film pod tym samym tytułem, gdyż główną rolę, profesora Davida Lurie, zagrał mój ekranowy ulubienic, John Malkovich. Autor podobno dość długo kręcił nosem na zapędy sfilmowania tej powieści i dopiero scenariusz Anny Marii Monticelli go przekonał. Powieść sfilmowano w 2008 roku.

Film zrobił na mnie spore wrażenie, choć pozostawił tyle wątpliwości, że jestem po prostu zmuszona sięgnąć po książkę, żeby pytania, które mi się nasunęły po jego obejrzeniu, znalazły choć częściową odpowiedź.

Dawno żaden film tak mnie nie zdenerwował. Kompletnie nie mogłam pojąć pobudek decyzji jego głównych bohaterów, a postawa Lucy, córki profesora po prostu mnie zszokowała. Możliwe, że taki był cel autora powieści. Zszokować czytelnika konsekwencjami czynów i decyzji życiowych. Romans profesora ze studentką i gwałt trzech wieśniaków na jego córce mają wspólny mianownik. Ten pierwszy wykorzystuje do tego władzę, ci drudzy siłę fizyczną, ale efekt jest ten sam: seksualna przemoc.

W filmowe dialogi wplecione zostaje kilka „złotych myśli”, także o Bogu, ale dla mnie nie jest to opowiastka filozoficzna, tylko jest to obraz o zmuszeniu człowieka do odpowiedzialności moralnej za swoje czyny. To film o tym jaką cenę trzeba czasem zapłacić, żeby zrozumieć niewłaściwość własnego postępowania.

Jakby tego wszystkiego nie było dość, to cała ta historia nie ma zakończenia. Dalszego ciągu możemy się tylko domyślać i wiele wskazuje na to, że nie będzie to żaden happy end. Jestem nawet pewna, że finałem będzie spełnienie groźby wykrzykiwanej przez uciekającego spod domu Lucy głupka z sąsiedztwa.

Film pozostawia za dużo pytań bez odpowiedzi, więc w moim przypadku po prostu MUSZĘ sięgnąć po książkę, żeby „uwolnić” się od pytań jakie mnie męczą od chwili kiedy go obejrzałam. Tylko co będzie, jeżeli ich tam nie znajdę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *