Poezja prozą

Grzegorz Kwiatkowski

Powinni się nie urodzić

OFF_Press, London, U.K., 2011

Pejzaże codzienności obrzucone twardymi słowami poety trudno zaszufladkować, a jeszcze trudniej ocenić. Kruchość, brzydota i czas stojący w miejscu. Poezja prozą, pierwszego listopada, bo żaden inny dzień nie pasuje lepiej do tej
mieszanki słów wystrzelonych z pióra poety. Nie starczy jednego życia,
żeby przeżyć to wszystko, a autor przechadza się po czasie jak po kocich łbach.

Czytałam tę ciężką poezję prozą kilka razy, niektóre wiersze po kilku pierwszych słowach chcąc ominąć ze strachu, że nie dam rady po raz kolejny unurzać się w tej
brzydocie, beznadziejności, brzydkiej beznadziejności i beznadziejnej brzydocie. Więcej tu śmierci niż życia, a i życie jakieś popękane i śmierdzące. Za karę?

Na zbiór Powinni się nie urodzić składają się trzy tomiki Przeprawa, Eine Kleine Todesmusik i Osłabić.

Szaroczarna (pierwszolistopadowa) poezja, ale to grafit z diamentowym blaskiem, aż ma się ochotę poskrobać powierzchnię, żeby zobaczyć głębię tego połysku.
Nie szkodzi, że skrótowo, lapidarnie i megapesymistycznie, że boli jak zaniedbany odcisk. A może właśnie dlatego czytałam to od wiosny do teraz? Kawałkami, aż do
momentu, kiedy poczułam, że muszę przerwać czytanie, pobiec i przytulić moją córkę, tak dla równowagi.

Przenikliwość Grzegorza-poety przeraża, bo wszystko co złe i brudne zdaje się trwać na wieki, nawet w pamięci, która nie może przecież tego pamiętać. Poeta
to rocznik 84-ty a nie 20-ty.

Czekałam z recenzją aż do 1 listopada, bo to najbardziej odpowiedni dzień, żeby otworzyć ten zbiór choćby wirtualnie i poczytać.

http://grzegorzkwiatkowski.com/publikacje

P.S. Solarium literackie (parafrazując słowa poety), nie umiałam inaczej napisać o tym zbiorku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *