Na razie rezydują na kanapie

Rozpakowywanie książek należy do moich ulubionych czynności, więc zostawiam to sobie zwykle na koniec. Najpierw idą walizki, torby, siaty i inne pakunki, a potem deser, czyli książki. Tym razem czekanie na deser się trochę wydłużyło. Powaliła mnie wyjątkowo wredna grypa, przez pierwsze dwa dni nie miałam nawet siły czytać. Dziś wreszcie mogłam zwlec się z łóżka i wziąć się za ten deser. Rozłożyłam na razie te skarby na kanapie, podzieliłam na to co moje a co biblioteczne, obfotografowałam i oto są.

Muszę przyznać, że jak zwykle najlepsze zakupy (cenowo) zrobiłam w Matrasie, gdzie nawet na nowości były wysokie rabaty. Ta masa nowych tytułów mnie przytłoczyła. Czułam się jak mała dziewczynka w sklepie z cukierkami, nie wiedziałam na czym zawiesić oko. Musiałam najpierw wszystko obejrzeć, ochłonąć a potem wrócić i kupić.

Największym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie księgarni w Media Markt. Tytułów nie mają może zbyt wiele, ale mają to czego nie widziałam nigdzie indziej i to w całkiem atrakcyjnych cenach. To tam kupiłam „Pamiętniki Jane Austen”.

Ilość tytułów w księgarniach jest nieprawdopodobna! Kompletnie traciłam głowę. Patrząc na podaż aż się nie chce wierzyć, że co drugi Polak nic nie czyta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *