Czytanie objawień zostawiam innym

Pierwszy raz w życiu, tak szybko, zupełnie straciłam głowę w księgarni. Nowości rzuciły się na mnie ze wszystkich księgarnianych półek i stolików. Mam wrażenie, że rynek wydawniczy rozkręca się jak karuzela, a ceny książek za bardzo galopują. O cenach w granicach 20 złotych, co było normą kilka lat temu, można już właściwie zapomnieć. Przedział miedzy 40 a 50 złotych to nowa norma. Wariactwo!

Jeszcze w domu zrobiłam listę priorytetów, której nawet nie wyjęłam z kieszeni, kiedy już znalazłam się w księgarni. Ogarnęła mnie jakaś panika, że jest tyle tytułów, o których nawet wcześniej nie słyszałam, a które teraz po prostu same pchają mi się w ręce.

Jestem w tym książkowym raju dopiero od tygodnia (przede mną jeszcze ponad dwa), a zdążyłam na bezdechu oblecieć już kilka księgarni i nawet odkryć pojawienie się jakiegoś dziwoląga, który oprócz książek, sprzedaje wszystko co się sprzedać da, czyli Weltbild.

Jak zwykle nie zawiódł mnie Matras, ze swoją bogatą ofertą książek na lato. Jedynym zgrzytem był fakt, że można tam teraz kupić (nawet z 75% rabatem) książki, które kupiłam w zeszłym roku w pełnej cenie, a których i tak do tej pory nie zdążyłam przeczytać.

Moje zakupy są na razie dość skromne. Starałam się nie stracić głowy do reszty i nie pakować do koszyka wszystkiego jak leci. Do tej pory z dosyć dobrym skutkiem. Nie kupiłam największych objawień tego roku, dałam tym razem szansę rozsądkowi i intuicji.

Kontynuację trylogii policyjnej Leifa GW Perssona po prostu musiałam kupić, bo nie lubię mieć samych początków. Mimo, że tłumaczenie części pierwszej było dość niestaranne.

Air Babylon i Hotel Babylon Imogen Edwards-Jones musiałam mieć ze względu na świetny serial Hotel Babylon, którego jestem fanką numer jeden. Nie szkodzi, że najbardziej podobał mi się sezon pierwszy.

Iskra Boża Jan Karon to też kontynuacja serii, czyli kolejny mus. Na razie zachwyca się Mitford tylko moja mama, ale myślę, że w końcu ja też znajdę czas na przeczytanie całości. Nie ma jej na fotce, bo mama już ją czyta i nie dała sobie wyrwać z ręki.

Dmitrij Strelnikoff ma w moim sercu swój specjalny kącik za powieść Ruski miesiąc. Jeżeli Nikołaj i Bibigul dostarczą mi, choć w połowie tyle wrażeń co Ruski miesiąc, to nie mogę tego nie przeczytać.

Paulina Grych jest mi zupełnie nieznana. Schizie przyglądałam się już jakiś czas temu i ze względu na miejsce akcji postanowiłam ją kiedyś nabyć i przeczytać. Właśnie nadszedł ten moment, zwłaszcza, że jej cena w Matrasie spadła do kilku złotych.

Ostatnia kwadra księżyca Krystyny Januszewskiej wydała mi się dość bliska tematycznie. Co prawda ja nie wyszłam właśnie z więzienia, ale dzisiejsza Polska szokuje mnie chyba ciągle tak samo jak kogoś, kto wyszedł na wolność po odsiedzeniu długiego wyroku.

Okropności Joanny Chmielewskiej zaproponowano mi za symboliczną sumę jako dodatek do innych zakupów i przez wzgląd na sympatię do autorki nie mogłam odmówić, chociaż kupowanie jej wspomnień zakończyłam (dość dawno temu) na tomie czwartym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *