Nic nie dzieje się bez przyczyny, kupowanie książek też nie

Rozpakowując moje wakacyjne zakupy książkowe nabrałam pewności, że naprawdę nic nie dzieje się bez przyczyny.

Byłam pewna, że dzięki wynalazkowi wszechczasów, czyli czytnikowi, którego posiadaczką jestem od kilku miesięcy, przestanę kupować masy książek papierowych, na które nie mam już właściwie wcale miejsca. Stało się inaczej. Każdą książkę, którą kupiłam, kupiłam jednak z bardzo konkretnego powodu, nawet jeżeli to był tylko tak prozaiczny powód, jak na przykład cena.

Sól i pieprz Bugajskiego z powodu genialnego filmu „Przesłuchanie”, w którym Janda zagrała Tonie, a Sól i pieprz to jakby kontynuacja, bo tym razem główną bohaterką powieści jest córka Toni.

Człowiek bez psa Nessera, bo trudno mi przejść obojętnie obok szwedzkiej literatury, a i naczytałam się recenzji, z których jasno wynikało, że nie można tego nie przeczytać. Niby mogłam pożyczyć z biblioteki w oryginale, ale jednak wolałam po polsku.

Ostatnie słowo Żuławskiego, ponieważ chciałam się dowiedzieć, jaki stopień szaleństwa już osiągnął. Nie zdążyłam kupić tego jednak sama, bo podarował mi te książkę mój kuzyn ulubiony, któremu w tym miejscu jeszcze raz dziękuję.

Żniwo gniewu Di Angeli dlatego, że wojna widziana oczami jednostki jest dużo bardziej straszna, niż czytanie opracowań historycznych z bezosobową statystyką o milionach poległych.

Cios, Szczelina, Mężczyzna na plaży, Śmierć fotografa i Piramida, bo lubię Wallandera w każdej postaci i mimo, że wyszedł jakiś czas temu, to w/w kuzyn nie omieszkał mi go kupić i przytargać do Gdyni.

Przyjdź i weź Sterlinga aż z dwóch powodów: ceny i szwedzkich akcentów. Przy okazji zrobiłam dobry uczynek, bo uwolniłam sopocki Dom Książki od ostatniego pożółkłego egzemplarza.

Śmierć w Koryo Churcha z powodu miejsca akcji. Kryminał osadzony w Korei Północnej. Dwa horrory w jednym?

Bulterier Samson i ja Borzestowskiego, bo kiedyś już miałam tę książkę w ręku, ale nie kupiłam. Teraz doszłam do wniosku, że skoro każdy już zdążył przeczytać coś z psem w jednej z ról głównych, to i ja powinnam. Namiotowa cena zwiększyła mój zapał do kupowania.

Klub matek swatek Stec dlatego, że naczytałam się o rozrywkowej mocy tej książki na blogach, gdzie zwłaszcza przekonywująco zachwycała się nią eire.

Lodowa pułapka Sewell ze względu na inność historii i temperaturę otoczenia.

Kłamliwy język Wilsona, ponieważ opis tej książki natrętnie mi się kojarzy z filmem Polańskiego, który mi się podobał nie tylko dlatego, że Polański osobiście zamiatał w nim liście na wietrze.

Drobny kłopot Haddona, bo słodko-gorzkie tematy napisane przez Anglików bardzo do mnie przemawiają i lubię się pośmiać przez łzy.

Gwałt Chmielewskiej z tak bardzo wielu powodów, że wymienię tylko kilka: pisarka odcisnęła swoja twórczością piętno na mojej kształtującej się wieki temu psychice, mam jej wszystkie powieści i ciągle czuję przyspieszone bicie serca, kiedy widzę jej kolejną nowość w księgarni.

Chmielewska dla zaawansowanych Lewandowskiego, bo już w tytule jest zaadresowana do mnie.

Bez wyjścia Bohjaljana, gdyż porusza tematykę bezdomności, której geneza jest dla mnie często niezrozumiała.

Letnia akademia uczuć Kowalewskiej (mało widoczna na fotce), bo to część druga, a pierwszą kupiłam już dawno temu i jak kupię początek, to czuje się zmuszona do kupienia ciągu dalszego.

Ciemne sekrety Hjortha i Rosenfeldta, bo to kolejni doskonale piszący Szwedzi, a ja mam do nich słabość.

Piękne dni w Visby Slaskiej, ze względu na miejsce akcji i dość nietypową tematykę.

Skąd wieje wiatr Margasinskiej z czystej ciekawości i działającej na moja wyobraźnię szaty graficznej. Poza tym jest to polska autorka i i pierwszy raz o niej słyszę. Znalazły się wiec cztery powody żeby ją kupić, jest nawet piąty: niska cena.

Śniadanie z Tiffany Wintle’a, bo lubię czytać o tym, jak zderzają się dwa światy i jak ludzie pozbywają się uprzedzeń.

Reality show Kraus, żeby poczytać o back stage tego fenomenu telewizyjnego jakim jest reality show.

Klientka Assouline, bo podobają mi się ostatnio powieści, w których teraźniejszość przeplata się z przeszłością i gdzie nic nie jest jednoznaczne.

Oczarowanie Lily Dahl Hustvedt, ponieważ opis na okładce nie wmawia mi, że to coś absolutnie wyjątkowego, a mimo to zapowiada się interesująco. Jeżeli okaże się pomyłką, to pięć złotych, które mnie kosztowała nie będzie wielką stratą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *