Nowy rok czas zacząć…

…chociaż zapału do pisania jakoś mi brak. Końcówka starego roku i początek nowego nie do końca wyglądał tak jak bym chciała. Niestety nie zawsze można mieć wpływ na to, co się dzieje wokół. Nie miałam nawet czasu pobuszować po księgarniach…

Może się wkrótce pozbieram i coś się zacznie dziać na blogu. Czeka kilka książek przeczytanych, ale jeszcze nie opisanych, jest kolejny wywiad bez pytań oraz kopenhaski book release, o którym chciałabym napisać choć krótką relację ku pamięci.

Zacznę jednak od książek, którymi się do tej pory nie pochwaliłam na blogu. Część z nich kupiłam, część dostałam w prezencie (także gwiazdkowym).

Mateusz Gessler Moja kuchnia polska – kupiłam ją na prezent dla szwedzkiego kucharza zainteresowanego polskimi przysmakami, ale przejrzałam i kilka przepisów postanowiłam sobie zanotować. Jeżeli mnie dobre wiatry rzucą znów do Warszawy, to na pewno zjem coś w restauracji autora. Spodziewam się prawdziwych pyszności. No i nie samymi książkami człowiek żyje.

Mariam Petrosjan Dom, w którym… – nic o tej książce wcześniej nie słyszałam, a moją uwagę w Inmedio zwróciła… okładką i objętością. Poza tym rosyjscy pisarze są według mnie zawsze warci grzechu. Informacje o autorce i porównanie powieści do Władcy much, Lotu nad kukułczym gniazdem i Buszującego w zbożu, też zrobiło swoje. Mam nadzieję, że nie okaże się, że stałam się ofiarą reklamy.

Marta Guzowska Głowa Niobenie mogłam nie kupić, po Ofierze Polikseny, która mnie zachwyciła. Nie szkodzi, że tu i ówdzie przeczytałam, że główny bohater klnie gorzej niż szewc. Zgorszonego nic nie zgorszy.

Hanna Bakuła Wnuczkożonka – może wreszcie przeczytam coś tej autorki. Córkożonki są mi nieobce, ale o wnuczkożonkach nie wiem na razie nic.

Robert Galbraith Wołanie kukułki – najbardziej wyczekiwany prezent gwiazdkowy! Jeżeli jest choć w połowie tak dobra jak „Trafny wybór”, to czeka mnie prawdziwa uczta. Mniam!

Maciej Zaremba-Bielawski Polski hydraulik – zdążyłam już przeczytać i mimo prawie trzydziestu lat w Szwecji udało się autorowi zaskoczyć mnie tym i owym. Niedługo napiszę o tej pozycji więcej.

Walerij Paniuszkin Rublowka – jak się nie ma milionów rubelków i nie zna rosyjskich milionerów, ani żadnych innych, to taka egzotyczna lektura wydaje się być bardzo interesująca.

Janusz Głowacki Przyszłem – filmu jeszcze nie widziałam, ale na pewno obejrzę jak tylko mi się trafi okazja. Wałęsa budzi mieszane uczucia. Dla mnie ten megaloman był, jest i będzie bohaterem. Kiedy przeskakiwał przez płot gdańskiej stoczni wczasowałam się nad morzem, a o tym co się dzieje w Gdańsku dowiadywałam się z plotek od których huczało całe Pobierowo. Najlepszym żródłem informacji była miejscowa piekarnia i panie ekspedientki z Centrali rybnej. To były czasy!

Carola Dunn Kryminalne przypadki Daisy D. tom 10 i 11 – kupiłam kompletnie bez sensu, ale przeczytałam maleńki fragment w Inmedio i nie mogłam się oprzeć. Lubię takie klimaty i szatę graficzną. Chciałabym móc przeczytać całość.

Joanna Chmielewska Zbrodnia w efekcie – już przeczytana i opisana, ale nie mogłam nie kupić. Mam wszystkie powieści autorki i nawet, jeżeli ostatnio psioczyłam, to i tak ją kocham nad życie.

Czerwone piekło. Cała prawda o Korei Północnej – reżimy mnie przerażają i cieszę się, że tylko o nich czytam.

Oprócz książek mam też dwa nowe cudne „bibliomisie”, które widać na fotce. Jeszcze nie mają imion. Może ktoś ma jakiś pomysł?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *