Niewiele brakowało i byłby to wpis tragiczny

Nie nastąpił koniec świata, ani koniec Świata książki. Tego pierwszego i tak się nie spodziewałam, natomiast ten drugi był bardzo prawdopodobny. Nie chciało mi się w to wierzyć do końca, ale kiedy na gdańskiej starówce zobaczyłam zamknięte na głucho drzwi i okiennice Weltbild, coś mnie ścisnęło w środku. Kartka przyklejona do drzwi informowała wielkimi czerwonymi kulfonami, że to już koniec. LIKWIDACJA.

No i zrobiło mi się jakoś tak jeszcze bardziej przykro niż w grudniu, na Świętojańskiej w Gdyni. Likwidacja stała się faktem.

I oto nagle któregoś dnia czytam na blogu wszystkowiedzącego (najszybciej) tommyknockera, że ktoś kupił Świat Książki, i mimo że sprawa wyglądała już naprawdę na beznadziejną, to jednak nie pozwolono pójść wydawnictwu na dno, jak przysłowiowemu Titanicowi. Sprawdziłam na stronie Bukowego Lasu, czy to rzeczywiście prawda, bo nagle wszystko wydało mi się zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe.

I oto co znalazłam na ich stronie internetowej w zakładce „wydarzenia”:

Uprzejmie informujemy, że Wydawnictwo Bukowy Las nabyło prawa własności do Wydawnictwa Świat Książki, jego licencji wydawniczych oraz marki.

Planowane jest zachowanie odrębnego profilu Świata Książki z obecną linią programową i planem wydawniczym oraz jak najszybsze wznowienie jego działalności.

I tak moja ostatnia paczka ze Świata Książki (za którą bardzo, bardzo dziękuję tą drogą), zamiast być pożegnalną, oblaną łzami żalu, stała się paczką, z której mogę się po prostu dziko cieszyć. A ile w niej smakołyków! Sama nie wiem, z czego cieszę się najbardziej.

Oczywiście nie wszystkie udało mi się od razu zabrać do domu. I to nie z powodu za małej walizki, tylko rodzicielki, która oczywiście natychmiast miała ochotę wszystko przeczytać. Utknęła jednak przy wspomnieniach Eustachego Sapiehy, ledwie skończyła, od razu zaczęła je czytać po raz drugi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *