Momenty, kiedy kupowanie tanich książek nie cieszy

Przekonałam się o tym nie tak dawno. Przejeżdżając koło sklepu (księgarni?) Weltbild/Świata Książki zobaczyłam szyby oklejone szczelnie reklamą, w której dominowało słowo „wyprzedaż”. Zawróciłam, weszłam do środka, zobaczyłam ceny i coś mnie ścisnęło w środku. Dominowało 9,90. Przy ladzie stoliczek z książkami ZA DARMO, jeżeli się kupi inne za co najmniej trzydzieści złotych.

Pierwszy raz w życiu nie ucieszyłam się z przeceny. Nic a nic. Patrzyłam zszokowana na dwie sprzedawczynie za ladą szczebioczące do klientów, że księgarnia znajduje się w stanie likwidacji. Powinny być raczej ubrane na czarno i zalewać się łzami.

Wszystko wydało mi się tak groteskowe, że chodząc wśród książek, łapałam się na tym, że nie widzę tytułów. Byłam tak rozkojarzona. Na dodatek w każdej chwili gotowa wybuchnąć płaczem.

Nie było mnie chyba dość długo, bo w końcu przyszedł mój mąż i zdziwił się widząc, że chodzę w kółko, a w ręku nie mam ani jednej książki. Wtedy się w końcu ocknęłam. Wybrałam trzech skazańców, czwartego dostałam za darmo. Żeby było śmieszniej, zapakowano mi to w wyjątkowo wielką torbę świąteczną. Wzbudziło to we mnie poczucie winy, że kupiłam za mało. Obiecałam sobie, że wrócę tu jeszcze po Nowym Roku, jak już pozbędę się tego beznadziejnego uczucia dyskomfortu, który mnie dopadł po przekroczeniu progów tego miejsca.

Nie wróciłam, z powodów zdrowotnych, o których pisałam wcześniej. Tego wpisu też miało nie być, ale nie mogę przestać o tym myśleć i zastanawiać się jak to się mogło stać, że ŚK może przestać istnieć. Nikt na rynku nie miał tak szerokiej oferty, od zwykłych czytadeł do znakomitych powieści świetnych autorów. Po drodze z faktograficznymi, kulinarnymi, historycznymi i wspomnieniowymi. Starannie wydane, na dobrym papierze, często w porządnych twardych okładkach i w rozsądnych cenach. I tego ma nie być? Jak to w ogóle możliwe?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *